To nie neonaziści, ale mafia mogła wysadzić pociąg
Mimo że rosyjscy neonaziści wzięli odpowiedzialność za piątkowy atak na "Newskij Ekspres", władze wydają się traktować ten trop obojętnie. Znów pojawiają się oskarżenia pod adresem islamistów z północnego Kaukazu.
Rzeczywiście, rosyjscy neonaziści przyznali się do ataku na pociąg, ale dosyć prawdopodobne jest, że zrobili to tylko po to, by zyskać na popularności wśród zwolenników radykalnych organizacji. Dotąd Combat 18 i inne rosyjskie ruchy neonazistowskie znane były wyłącznie z ataków przy użyciu noża i broni palnej. Zamach bombowy byłby dla nich pokazem brawury. Tak jakby chcieli powiedzieć: patrzcie, co teraz jesteśmy zdolni zrobić! Przyznanie się do winy nie oznacza jednak wcale, że neonaziści naprawdę podłożyli tę bombę.
Ruch neonazistowski cieszy się pewną sympatią wśród Rosjan i do pewnego stopnia w kręgach władzy. Neonazizm znalazł tu idealne środowisko, by się rozwijać, bazując na rozczarowaniu przemianami, gwałtownym nacjonalizmie i euroazjatyckiej, a nie europejskiej tożsamości. "Jesteśmy częścią Eurazji" - mówią zwolennicy tego nurtu - "nie po drodze nam z Europą". Oni nie czują się w Europie na swoim miejscu, tak jak czują się Polacy czy narody bałtyckie.
Pociąg, który stał się celem ataku, w piątki po południu przewozi najwyższych rangą rosyjskich urzędników z Moskwy do Petersburga. W piątkowy wieczór zginęło co najmniej trzech ludzi ze świecznika, w tym szef Agencji Rezerw Federalnych Borys Jewstratikow. Co więcej, sprawcy najwyraźniej mierzyli w tę część składu, która była przeznaczona dla VIP-ów. I niewątpliwie wśród ofiar znaleźli się ludzie, którzy grali istotne role w zwalczaniu korupcji w Rosji. Jewstratikow był jednym z nich. Nie da się więc wykluczyć, że pod płaszczykiem ataku nacjonalistów lub kaukaskich separatystów za atakiem stoją przestępcy lub osoby ciągnące zyski z korupcji.
Konwertyci bywają radykalniejsi. W Rosji mogą ich być tysiące - przejście na islam było bardzo częste wśród żołnierzy schwytanych do niewoli, czy to w Afganistanie, czy w Czeczenii. Na dodatek w euroazjatyckim trendzie politycznym, o którym wspomniałem, żywe jest przekonanie, że przyszłość Rosji jest w islamie, nie w prawosławiu.
Tyle że Rosjanie nie biorą już udziału w kaukaskich rozgrywkach. Wszędzie na Kaukazie, gdzie dochodzi do przemocy, krew rozlewają lokalne grupy interesu. Czeczenię twardą ręką trzyma Ramzan Kadyrow, który cieszy się sporą autonomią. Junis-Bek Jewkurow, który rządzi Inguszetią i wydaje się mieć dobre intencje, ma znacznie mniejszą swobodę działania - choć niewątpliwie jest skuteczniejszy od swojego poprzednika. Wreszcie jest Dagestan - niewiarygodna mieszanka grup etnicznych, klanów i frakcji politycznych. Tam nie ma jednej postaci, która potrafiłaby w jakiś sposób opanować ich nieustanną walkę. Dagestańczyków jednoczy tylko opór przeciw interwencji Moskwy w ich sprawy.
Większość ekspertów powiedziałaby pewnie, że niestabilność na Kaukazie. Moim zdaniem na dłuższą metę najpoważniejszą groźbą dla Rosji jest bezprawie, splot korupcyjnych interesów i polityki.
politolog, ekspert ds. Rosji i bezpieczeństwa z Bradford University
Nikt w Rosji nie jest jednak w stanie w pełni ocenić skali działania ruchów neonazistowskich.
Według szacunkowych danych Moskiewskiego Biura ds. Praw Człowieka tylko w ciągu pierwszego półrocza bieżącego roku z ich rąk zginęło 37 osób, a ponad 120 odniosło ciężkie obrażenia.
@RY1@i02/2009/234/i02.2009.234.000.012a.001.jpg@RY2@
Majowa demonstracja neonazistów w Moskwie
AFP
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu