Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka zagraniczna

Dla Ameryki podzielona Europa jest bezużyteczna

3 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Specjalne stosunki między Europą a Stanami Zjednoczonymi to przeszłość - piszą autorzy raportu przygotowanego przez Europejską Radę Stosunków Międzynarodowych.

Ich praca ukazała się tuż przed dzisiejszym szczytem USA - Unia Europejska. Wynika z niej, że Bruksela może zapomnieć o swoim uprzywilejowanym miejscu w polityce Białego Domu. Dziś dla USA liczą się Azja i Bliski Wschód.

Do Waszyngtonu zjeżdża czołówka europejskiej polityki. Na spotkaniu z prezydentem USA Barackiem Obamą pojawią się szef Komisji Europejskiej Jose Manuel Barroso i unijny minister spraw zagranicznych Javier Solana. Jednocześnie do Waszyngtonu przyjeżdża najsilniejszy europejski przywódca, niemiecka kanclerz Angela Merkel. Poza osobnym spotkaniem z Barackiem Obamą ma ona - jako pierwszy kanclerz Niemiec od 1957 r. - wystąpić dziś przed Kongresem.

Wydawałoby się, że po transatlantyckich kłótniach z czasów prezydenta George’a W. Busha stosunki między Brukselą a Waszyngtonem poprawiają się w ekspresowym tempie. Prawda jest inna - twierdzą eksperci przyglądający się znacznie mniej spektakularnej codzienności w relacjach USA - UE.

Dla USA liczy się skuteczność

W opublikowanym wczoraj raporcie pt. "W stronę postamerykańskiej Europy" analitycy z obu stron Atlantyku podkreślają, że strategiczny sojusz państw określanych niegdyś jako Zachód to pieśń przeszłości.

"Biały Dom jest poważnie poirytowany europejskim niezdecydowaniem i niekończącymi się dyskusjami nad tym, co robić"- piszą Nick Witney z Europejskiej Rady Stosunków Międzynarodowych oraz Jeremy Shapiro z waszyngtońskiego Brookings Institution. Skoro na Europie nie da się polegać - konkludują autorzy pracy - Amerykanie będą szukać partnerów do działania gdzie indziej. Tym bardziej że w sprawach najwyższej wagi dla administracji Obamy - czyli wychodzenia z kryzysu oraz rozbrojenia nuklearnego - znacznie większe znaczenie mają Chiny i Rosja.

I choć Amerykanie nie do końca mogą ufać Moskwie i Pekinowi, liczy się skuteczność i szybkość podejmowania przez nie decyzji. O zaangażowaniu w Azji przekonują liczby. Amerykański eksport do krajów Unii to niecałe 272 mld dol., do Chin, Japonii i Korei prawie 300 mld. USA w ubiegłym roku sprowadziły z UE towary za 368 mld dol., z rejonu Pacyfiku - za ponad 650 mld dol. Do tego trzeba jeszcze dodać kilka miliardów dolarów na humanitarną i militarną dla Pakistanu i Indii. I ponad 2 mld dol., które co roku są przeznaczane na utrzymanie Izraela.

Bo Europa nie jest zjednoczona

Zdaniem Witneya i Shapiro problem leży nie tylko w braku efektywności europejskich działań. Unia Europejska miałaby znacznie większą siłę przebicia, gdyby występowała w debacie transatlantyckiej jako zjednoczony blok, ze wspólną koncepcją polityki zagranicznej i spójnymi pomysłami na rozwiązanie światowych problemów. Tymczasem większość państw Wspólnoty próbuje kształtować stosunki z USA na własną rękę, z przekonaniem o wyjątkowości swoich partykularnych stosunków z Waszyngtonem. W efekcie, państwa "27" rywalizują ze sobą i wzmagają jedynie irytację Białego Domu. "Europa bywa zjednoczona rzadko, np. w przypadku negocjacji handlowych. Tylko w takich przypadkach USA skłonne są jej wysłuchać" - piszą Witney i Shapiro.

Mariusz Janik

mariusz.janik@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.