Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka zagraniczna

Angela Merkel: po pierwsze Rosja

Ten tekst przeczytasz w 14 minut

Kiedy w listopadzie 2005 r. Angela Merkel została po raz pierwszy wybrana na kanclerza Niemiec, zadeklarowała koniec kumoterskich stosunków z Moskwą.

A jednak cztery lata później, gdy Merkel przygotowuje się do drugiej kadencji na tym stanowisku, Niemcy i Rosja robią interesy na skalę niewyobrażalną nawet za czasów jej rusofilskiego poprzednika.

W tym miesiącu kanadyjsko-rosyjskie konsorcjum pod wodzą producenta części samochodowych Magna uzgodniło przejęcie większościowego pakietu w Oplu, koncernie samochodowym, który wcześniej był własnością amerykańskiego General Motors. By mogło dojść do zrealizowania tej transakcji, niemiecki rząd zaoferował 4,5 miliarda euro w pożyczkach i gwarancjach kredytowych, choć cała operacja wydaje się oparta na kruchych podstawach i wciąż może się nie udać.

W sierpniu, w wyniku energicznego lobbingu Merkel, podupadła stocznia Wadan niedaleko jej okręgu wyborczego w północnych Niemczech została sprzedana Igorowi Jusufowi, byłemu ministrowi energetyki Rosji. Na spotkaniu z rosyjskim prezydentem Dmitrijem Miedwiediewem oboje przywódcy wyrazili zdecydowane poparcie dla tej inwestycji.

W ramach trzeciej przełomowej transakcji w tym roku Siemens zawiązał nuklearne joint venture z Francuzami, by wejść w sojusz z rosyjskim Rosatomem. Podobnie jak w przypadku Opla i Wadanu decyzja niemieckiego koncernu przemysłowego, by ruszyć na wschód, zyskała entuzjastyczne poparcie polityczne w Berlinie i Moskwie.

To szaleństwo politycznie motywowanych transakcji - które łączy się z bezprecedensowym transferem technologii i daje rosyjskim firmom możliwość przejmowania cennych zachodnioeuropejskich aktywów - budzi zdziwienie w Paryżu, Londynie i Waszyngtonie. Nie wspominając już o Warszawie, Kijowie i Pradze. Czy więc teraz, gdy proatlantycka FDP zajęła miejsce prorosyjskiej SDP w roli mniejszego partnera w koalicji z Merkel, Niemcy powrócą do sceptycznego kursu, który pani kanclerz obiecywała w 2005 r.?

- To bardzo mało prawdopodobne - mówi Gernot Erler, zastępca Franka-Waltera Steinmeiera, odchodzącego ministra spraw zagranicznych z ramienia SPD. - Nowy rząd będzie pilnował interesów biznesu, a biznesowi bardzo zależy na tych relacjach. Werner Hoyer, ekspert FDP ds. polityki zagranicznej, który prawdopodobnie zostanie wiceministrem w tym resorcie, mówi, że pomimo swojej reputacji jego partia - której lider Guido Westerwelle ma zostać szefem dyplomacji - chce zapewnić stabilizację w Europie w porozumieniu z Rosją, a nie przeciwko niej. - Z tego powodu oczekiwanie, że FDP przybierze twardszy ton wobec Rosji, jest zdecydowanie błędne - podkreśla.

Ze swojej strony w ubiegłym miesiącu Schroeder powiedział na konferencji inwestorów w Moskwie, że zmiana koalicji w Berlinie nie będzie miała wpływu na stosunki dwustronne. Strategiczne partnerstwo - stwierdził - jest "oparte na bardzo głębokich podstawach".

By rozwiać obawy, kanclerz podczas swojej pierwszej kadencji początkowo skoncentrowała się jednak na wzmacnianiu więzów dyplomatycznych ze wschodnimi sąsiadami. Zrywając z obojętnością epoki Schroedera, jej doradcy rozmawiali z polskimi dyplomatami przed wizytami pani kanclerz i po nich.

Dodatkowo, Merkel nie cofała się przed krytyką nierozwiązanych morderstw dziennikarzy i obrońców praw człowieka w Rosji. Kiedy w zeszłym roku Kreml chciał uznać zbuntowane gruzińskie prowincje, południową Osetię i Abchazję, nazwała tę decyzję "absolutnie nieakceptowalną".

- W sprawach praw człowieka i bezpieczeństwa międzynarodowego była znacznie twardsza niż Schroeder - mówi jeden z jej bliskich doradców. - Jasno dawała do zrozumienia, że możemy utrzymywać partnerstwo tylko z krajem, który podziela nasze wartości.

Jednocześnie Władimir Putin grał w swoim stylu. Na pierwszych spotkaniach ówczesny rosyjski prezydent często pojawiał się spóźniony i w towarzystwie swojego labradora Koni - niemieccy urzędnicy są przekonani, że miało to wytrącić z równowagi Merkel, która boi się psów.

Jednak podczas negocjacji z SPD w 2005 r. zgodziła się włączyć do umowy koalicyjnej cel strategicznego partnerstwa z Rosją, czyli koncepcję, która zrodziła się za rządów Schroedera. W prywatnych rozmowach winiła Ukrainę za spory z Gazpromem o dostawy gazu. Podczas krótkiej wojny między Rosją i Gruzją publicznie ostrzegała przed próbami izolowania Moskwy.

Zeszłoroczny wybór Miedwiediewa, u którego Putin został premierem, pomógł Merkel realizować politykę ostrożnego zbliżenia. - Merkel nie ma złudzeń co do Miedwiediewa - mówi Hans-Henning Schroeder z Niemieckiego Instytutu Spraw Międzynarodowych i Bezpieczeństwa. - Wie, że Miedwiediew i Putin działają wspólnie. Ale relacje z nim są przyjemniejsze i, przede wszystkim, łatwiejsze do sprzedania niemieckim mediom.

Kluczowe znaczenie ma tu wzajemne powiązanie gospodarek obu krajów. - Z Rosji czerpiemy 45 proc. naszego gazu i 34 proc. ropy - mówi Erler, który wskazuje, że Rosja nie ma dla swojego gazu innego rynku niż Europa Zachodnia. - Ta wzajemna zależność jest kamieniem węgielnym strategicznego partnerstwa.

Niemiecki eksport do Rosji wyniósł w minionym roku 32 miliardy euro, podczas gdy import, głównie gazu i ropy, sięgnął 36 miliardów. Nie tylko Niemcy są największym rynkiem eksportowym Rosji, ale także - do czasu kryzysu finansowego - Rosja była najszybciej rozwijającym się rynkiem dla Niemiec, rosnącym w tempie 20 proc. rocznie. Według Stowarzyszenia Europejskiego Biznesu w Moskwie Porsche w ubiegłym roku sprzedało więcej samochodów w Rosji niż w USA. Volkswagen jest największym inwestorem przemysłowym w Rosji, a grupa energetyczna Eon największym inwestorem w sektorze energetycznym.

Za pośrednictwem Wschodniego Forum Niemieckiego Biznesu Niemcy są także najgłośniejszym, mającym najlepsze powiązania i najbardziej bezwstydnym prorosyjskim lobby w świecie zachodnim. Oprócz zadań politycznych forum szkoli także rosyjskich inżynierów i menedżerów i wspiera programy wymiany młodzieży. - Nasze zaangażowanie jest długoterminowe i przerasta skalą wszystko, co robi się w Wielkiej Brytanii, Francji, USA czy Włoszech - mówi Klaus Mangold, prezes forum i honorowy konsul Rosji w Badenii-Wirtembergii, jednym z najbardziej uprzemysłowionych regionów Niemiec.

Ten były menedżer Daimlera jest gorliwym orędownikiem współpracy rosyjsko-niemieckiej, w tym kontrowersyjnej transakcji z Oplem. - Rosyjski przemysł jest 20 lat za zachodnim. Jak oni mają nadrobić ten dystans bez transferu technologii? Nie ma alternatywy. Takie transakcje będą się powtarzać także w innych obszarach - twierdzi.

Te transfery to istota wielkiego układu, w ramach którego Rosja otrzymuje technologię potrzebną do zmodernizowania jej przestarzałego przemysłu, a potężni niemieccy eksporterzy dostają w zamian nieograniczony dostęp do rynku liczącego 140 milionów ludzi. - Rosja jest jednym z ostatnich rynków w naszym sąsiedztwie, na którym możemy się rozwijać - mówi Alexander Rahr z Niemieckiej Rady Stosunków Zagranicznych.

Wulf Bernotat, prezes Eonu, kwestionuje pogląd głoszony w wielu europejskich stolicach, zgodnie z którym Gazpromu należy się obawiać ze względu na wpływ, jaki ma na europejskie dostawy gazu. - Zawsze mówi się o Rosji, ale prawdziwym zagrożeniem jest Komisja Europejska - utrzymuje.

Porozumienia w sprawie Opla i Wadana były dla Merkel atrakcyjne, ponieważ dawały też szansę na uratowanie przed wyborami tysięcy miejsc pracy. - To ciekawe, że społeczne nastawienie do rosyjskich inwestycji się zmienia. Jest obecnie znacznie bardziej pozytywne niż przed kryzysem - mówi Joerg Bongartz, prezes rady nadzorczej rosyjskiego oddziału Deutsche Banku.

Nie oznacza to jednak, że ekonomiczne zbliżenie z Rosją przebiega całkowicie płynnie. Przykładowo, porozumienie Opel - Magna wywołało niepokój wśród konkurentów niemieckich koncernów motoryzacyjnych, którzy obawiają się przyszłego spadku swojego udziału w rynku rosyjskim.

- Magna jest dla Rosjan niczym innym jak koniem trojańskim - będą się za pomocą nowej technologii rozwijać na rodzimym rynku - mówi jeden z przedstawicieli branży.

@RY1@i02/2009/212/i02.2009.212.000.0012.001.jpg@RY2@

Angeli Merkel dobrze współpracuje się z prezydentem Dmitrijem Miedwiediewem. Rozmowy z nim media przyjmują spokojniej niż wcześniejsze układy z Władimirem Putinem

AFP

Financial Times

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.