Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Nic tak nie łączy jak zakusy Kremla

27 czerwca 2018

ANALIZA

Nic tak nie łączy jak wspólne zagrożenie. Moskwa, nasilając presję gospodarczą, doprowadziła do tego, że Aleksander Łukaszenka i Wiktor Juszczenko - do niedawna niedarzący się sympatią - planują zacieśnienie współpracy.

Białoruś i Ukraina mają sobie wiele do zaoferowania. Przede wszystkim wzajemne otwarcie rynków. W wypowiedziach polityków pojawił się nawet pomysł strefy wolnego handlu. Oba państwa chciałyby ze środków unijnych sfinansować budowę szlaków komunikacyjnych łączących Ukrainę z republikami nadbałtyckimi, które biegłyby właśnie przez Białoruś.

To nowe otwarcie służy też dywersyfikacji białoruskiego handlu, ułatwiając np. zbliżenie Mińska z UE i ze Światową Organizacją Handlu - zwłaszcza że pomysł wspólnego białorusko-rosyjsko-kazachskiego frontu w rozmowach z WTO właśnie upadł.

Ważna jest też sfera energetyczna. Litwa chce kupować ukraiński prąd. Aby doszło do realizacji projektu, potrzebna jest zgoda Mińska na tranzyt, na czym z kolei Białorusini mogliby zarobić. Perspektywiczna wydaje się też współpraca w kwestii taryf tranzytowych na rosyjski gaz i ropę. Wspólne stanowisko Ukrainy i Białorusi byłoby świetną kartą przetargową w rozmowach z Gazpromem.

Prawdopodobnie dlatego rosyjska prasa zareagowała tak nerwowo na zbliżenie ukraińsko-białoruskie. A wszelkie pokazy niezależności Białorusi denerwują stronę rosyjską, przyzwyczajoną do imperialnego myślenia. Moskwa często stosuje politykę gospodarczą do osiągania celów politycznych, więc każde działania zmierzające do uniezależniania się wywołują w Rosji zaniepokojenie. Innymi słowy kryzys w stosunkach rosyjsko-białoruskich paradoksalnie otworzył przed Mińskiem nowe możliwości.

Działania Mińska i Kijowa nie mają jednak charakteru antyrosyjskiego, podobnie jak antyrosyjski nie jest projekt unijnego Partnerstwa Wschodniego. Ale w razie rosyjskich nacisków politycznych takie zbliżenie może stanowić dla obu krajów doskonałe zabezpieczenie.

Jarasłau Ramanczuk,

białoruski ekonomista

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.