Nic tak nie łączy jak zakusy Kremla
ANALIZA
Nic tak nie łączy jak wspólne zagrożenie. Moskwa, nasilając presję gospodarczą, doprowadziła do tego, że Aleksander Łukaszenka i Wiktor Juszczenko - do niedawna niedarzący się sympatią - planują zacieśnienie współpracy.
Białoruś i Ukraina mają sobie wiele do zaoferowania. Przede wszystkim wzajemne otwarcie rynków. W wypowiedziach polityków pojawił się nawet pomysł strefy wolnego handlu. Oba państwa chciałyby ze środków unijnych sfinansować budowę szlaków komunikacyjnych łączących Ukrainę z republikami nadbałtyckimi, które biegłyby właśnie przez Białoruś.
To nowe otwarcie służy też dywersyfikacji białoruskiego handlu, ułatwiając np. zbliżenie Mińska z UE i ze Światową Organizacją Handlu - zwłaszcza że pomysł wspólnego białorusko-rosyjsko-kazachskiego frontu w rozmowach z WTO właśnie upadł.
Ważna jest też sfera energetyczna. Litwa chce kupować ukraiński prąd. Aby doszło do realizacji projektu, potrzebna jest zgoda Mińska na tranzyt, na czym z kolei Białorusini mogliby zarobić. Perspektywiczna wydaje się też współpraca w kwestii taryf tranzytowych na rosyjski gaz i ropę. Wspólne stanowisko Ukrainy i Białorusi byłoby świetną kartą przetargową w rozmowach z Gazpromem.
Prawdopodobnie dlatego rosyjska prasa zareagowała tak nerwowo na zbliżenie ukraińsko-białoruskie. A wszelkie pokazy niezależności Białorusi denerwują stronę rosyjską, przyzwyczajoną do imperialnego myślenia. Moskwa często stosuje politykę gospodarczą do osiągania celów politycznych, więc każde działania zmierzające do uniezależniania się wywołują w Rosji zaniepokojenie. Innymi słowy kryzys w stosunkach rosyjsko-białoruskich paradoksalnie otworzył przed Mińskiem nowe możliwości.
Działania Mińska i Kijowa nie mają jednak charakteru antyrosyjskiego, podobnie jak antyrosyjski nie jest projekt unijnego Partnerstwa Wschodniego. Ale w razie rosyjskich nacisków politycznych takie zbliżenie może stanowić dla obu krajów doskonałe zabezpieczenie.
Jarasłau Ramanczuk,
białoruski ekonomista
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu