Stanowisko naszego rządu to błąd
@RY1@i02/2009/206/i02.2009.206.000.009b.001.jpg@RY2@
Jacek Saryusz-Wolski
Piotr Kowalczyk
ROZMOWA
JĘDRZEJ BIELECKI:
JACEK SARYUSZ-WOLSKI*:
Do tej pory mówiliśmy przecież, że walorem traktatu lizbońskiego jest wzmocnienie polityki zagranicznej Unii. Takie wzmocnienie miało pozwolić skutecznie realizować interesy Polski w ramach UE, w tym politykę wschodnią i bezpieczeństwa energetycznego. Teraz musimy być konsekwentni - i przyznać szefowi dyplomacji UE kompetencje i instrumenty, które pozwolą mu na skuteczne działanie na arenie międzynarodowej.
To błędne założenie. Polska jest 6. co do wielkości krajem Unii i powinna grać w pierwszej lidze. Przypominam też, że przedstawiciel ds. zagranicznych będzie jednocześnie wiceprzewodniczącym Komisji Europejskiej. A wieloletnia praktyka pokazuje, że organy wspólnotowe, takie jak Komisja, biorą raczej stronę słabszych i mniejszych. Jeśli nie chcemy, żeby nowy minister faworyzował partykularne interesy, to trzeba w niego zainwestować. Dać mu możliwości działania.
Właśnie po to, żeby skutecznie wdrażać Partnerstwo Wschodnie. Gdyby Unia miała duże uprawnienia w sprawach zagranicznych, to wpływając na jej stanowisko, Polska mogłaby uzyskać jeszcze większy efekt. Choćby w tak ważnych dla nas sprawach wschodnich czy energetycznych. Nowy minister powinien zintegrować unijną politykę zagraniczną. Mieć wpływ na bezpieczeństwo energetyczne, pomoc rozwojową, handel zewnętrzny, poszerzenie Unii, politykę sąsiedzką.
Najlepszym kandydatem wydaje się szef szwedzkiego MSZ Carl Bildt. Stanowisko to winno przypaść przedstawicielowi Europejskiej Partii Ludowej.
*Jacek Saryusz-Wolski, przewodniczący klubu PO - PSL w Parlamencie Europejskim, deputowany Europejskiej Partii Ludowej
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu