Rosja: Gruzja wspiera terrorystów
Rosyjskie władze nie ustają w atakowaniu Gruzji po ubiegłorocznej wojnie. Wczoraj Kreml oskarżył Tbilisi o współpracę z Al-Kaidą i wspieranie islamskich terrorystów.
- Gruzińskie służby wywiadowcze pomagały Al-Kaidzie w szkoleniu i wysyłaniu terrorystów do Czeczenii - poinformował szef Federalnej Służby Bezpieczeństwa (FSB) Aleksandr Bortnikow podczas obrad Krajowego komitetu do walki z terroryzmem. Dowód? Stwierdził, że kontrwywiad przejął nagrania czeczeńskich bojowników, które potwierdzają współpracę Gruzinów z islamistami Osamy bin Ladena.
Szef FSB jednym tchem oskarżył również Tbilisi o próbę zdestabilizowania sytuacji w Dagestanie, innej kaukaskiej republice, będącej częścią Federacji Rosyjskiej. - Gruzińskie służby specjalne ciągle próbują dostarczać broń i ładunki wybuchowe oraz środki finansowe niezbędne do przeprowadzenia zamachów (...) na ropociągi i gazociągi - powiedział Bortnikow.
Dodał, że tylko od stycznia Federalna Służba Bezpieczeństwa "udaremniła 45 aktów terroru i unieszkodliwiła 178 rebeliantów na terenach rosyjskiej części Kaukazu".
Gruzińskie władze natychmiast odrzuciły najnowsze rosyjskie oskarżenia. Szefowa Rady Bezpieczeństwa Narodowego Eka Tkeczelaszwili podkreśliła, że Kreml szuka kolejnego pretekstu do "rozpoczęcia działań militarnych przeciwko Gruzji". - Po raz kolejny chodzi o szokujące oświadczenie propagandowe. Celem Rosji jest podniesienie temperatury we wzajemnych relacjach. Jeśli Moskwa zdecydowałaby się na podjęcie kroków ofensywnych przeciwko Gruzji, użyłaby tego rodzaju pretekstu. Wspólnota międzynarodowa powinna zwrócić uwagę na te oświadczenia i uznać, że są one nie do zaakceptowania - powiedziała Tkeczelaszwili agencji AFP.
Od czasu ubiegłorocznej wojny na Kaukazie, Rosja regularnie oskarża Gruzję o wspieranie czeczeńskich bojowników. Z kolei Tbilisi twierdzi, że Rosja finansuje działalność separatystów w Abchazji i Osetii Południowej, dwóch zbuntowanych republikach będących częścią Gruzji. Ta ostatnia po sierpniowej wojnie proklamowała nawet niepodległość, którą do tej pory uznały jedynie trzy państwa: Rosja, Wenezuela Hugo Chaveza oraz Nikaragua rządzona przez Daniela Ortegę, byłego lidera lewicowego Sandinistycznego Frontu Wyzwolenia Narodowego.
Piotr Czarnowski,
news.ru
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu