Chcemy słabego prezydenta UE
Polska jest w gronie państw, które będą dążyć do maksymalnego ograniczenia kompetencji nowego unijnego superurzędu
Polska nie chce, aby po wejściu w życie traktatu lizbońskiego pierwszym przewodniczącym Rady UE został Tony Blair albo inny polityk pochodzący z dużego kraju Unii Europejskiej. Warszawa obawia się, że brytyjski przywódca dzięki swojej pozycji stanie się de facto "prezydentem Europy". I będzie narzucał swoją wolę polskiemu premierowi i ministrom. Silnego tzw. prezydenta UE nie chcą również Holandia, Belgia, Luksemburg i szef Komisji Europejskiej Jose Manuel Barroso.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.