Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka zagraniczna

Kasjanow: Jelcyn żałował decyzji o przekazaniu władzy Putinowi

3 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 5 minut

@RY1@i02/2009/190/i02.2009.190.000.0011.101.jpg@RY2@

W październiku w rosyjskich księgarniach pojawi się wywiad-rzeka z Michaiłem Kasjanowem (z prawej)

TopFoto/RIA Novosti

Michaił Kasjanow w październiku zamierza opublikować wspomnienia, w których ujawni kulisy rządów Władimira Putina. Komentatorzy w Moskwie nie mają złudzeń: były premier to postać, która doskonale zna mechanizmy władzy w Rosji. Jako minister finansów był świadkiem przekazania berła z rąk Borysa Jelcyna Putinowi, a następnie przez cztery lata obserwował proces umacniania pozycji nowego prezydenta.

Polityk, który na przełomie wieków był autorem odważnych reform gospodarczych, dziś jest otwartym krytykiem polityki Kremla. Kasjanow jeszcze jako szef rządu wstawiał się za Jukosem i jego szefem Michaiłem Chodorkowskim. Obecnie szefuje kanapowemu Sojuszowi Ludowo-Demokratycznemu.

51-letni liberalny ekonomista utrzymuje, że Chodorkowski trafił do więzienia za wsparcie finansowe dla realnie liczących się wówczas komunistów. Wspomina, że Putin jako prezydent dawał mu wolną rękę w prowadzeniu polityki. "Wtrącał się głównie w sprawach Gazpromu i wszystkiego, co z nim związane" - czytamy we fragmentach jego książki.

Kasjanow - mimo kreowania się na głównego krytyka Władimira Putina - przez resztę opozycji jest traktowany z dystansem. Wielu podejrzewa go o korupcję, a wśród dawnych współpracowników dorobił się nawet pseudonimu Misza Dwa Procent. Przed publikacją książki na rynku rosyjskim "Dziennik Gazeta Prawna" rozmawia z Michaiłem Kasjanowem.

ARTUR CIECHANOWICZ:

MICHAIŁ KASJANOW:

Chodzi o to, żeby wstrząsnąć Rosjanami. Żeby odświeżyć im pamięć. Chcę im po prostu przypomnieć, że jeszcze kilka lat temu w Rosji było zupełnie inaczej niż teraz.

Rosja znalazła się w otchłani autorytaryzmu. Mamy coraz mniej demokracji, coraz mniej swobód. Cały proces odchodzenia od demokracji dzieje się powoli, ale konsekwentnie. Dla wielu niepostrzeżenie. Właśnie dlatego napisałem książkę o dawnych czasach. Żeby uświadomić ludziom, co się właściwie stało podczas dwóch kadencji Putina. I żeby powstrzymać dalszy pęd Rosji w stronę budowy państwa totalitarnego.

Wcale nie próbuję wybielać Borysa Jelcyna. Nie mówię, że nie popełniał błędów. Z jego powodu dochodziło do dramatycznych wydarzeń. Jednak ogólny bilans jego rządów oceniam wyłącznie pozytywnie. Jego główną zasługą wobec Rosjan jest to, że pomógł im przejść z totalitarnego systemu, jakim był ZSRR, do innej rzeczywistości, jaka powstała w Federacji Rosyjskiej. Była to bądź co bądź rzeczywistość demokratyczna. Oczywiście z pewnymi niedociągnięciami. Nie wszystkie zamierzone cele udało się osiągnąć, ale podwaliny tego systemu ze wszystkimi nieprawidłowościami i trudnościami były budowane właśnie przez Borysa Jelcyna. Na początku rządów Władimira Putina, kiedy byłem premierem, robiłem wszystko, żeby udoskonalać system. W pewnym momencie stało się jednak jasne, że Władimir Putin ma inny pomysł na Rosję i zwrócił kraj w zupełnie odmiennym kierunku. Było to dla mnie nie do przyjęcia, bo Putin nie zamierzał budować demokracji i gospodarki rynkowej, tylko państwo oparte na kontroli społeczeństwa. Jelcyn dał obywatelom poczucie osobistej wolności. Putin dokonał zamachu na to poczucie wolności.

Nie była to obojętność, tylko bezsilność. Jelcynowi nie podobało się to, co robił Putin. Prywatnie krytykował zniesienie bezpośrednich wyborów gubernatorów i utrudnienia przy zakładaniu partii politycznych. Ale nie mógł nic na to poradzić. Borys Jelcyn nawet żałował, że w 1999 roku podał się do dymisji. Żałował, że przekazał władzę Putinowi.

Powiem krótko: Rosja nie spełnia dzisiaj żadnego z kryteriów demokratycznego państwa. Gdyby Borys Jelcyn nie ustąpił, byłoby inaczej. Ale muszę od razu zaznaczyć, że pierwszy prezydent po części sam jest winien temu, co dzisiaj dzieje się w Rosji. Jelcyn wyznaczył swojego następcę, zamiast pozwolić wybrać go ludziom. Stało się to normalną strategią przekazywania, a właściwie utrzymywania władzy. Nie wybory, a wyznaczanie. Borys Jelcyn miał dobre intencje i miał nadzieję, że Władimir Putin będzie jego prawdziwym spadkobiercą. Poza tym cała ówczesna elita władzy obawiała się powrotu komunistów do władzy, dlatego nie widziała nic złego w takim postępowaniu. Konsekwencje były jednak wyjątkowo szkodliwe i odczuwamy je do dziś.

Oczywiście. Brak uczciwych wyborów to główny problem dzisiejszej Rosji. Ta instytucja w naszym kraju po prostu nie istnieje. Ludzie w pewnym momencie zrozumieją, że są oszukiwani, i nastroje osiągną taki poziom radykalizacji, że obecne rosyjskie władze zostaną zmuszone do przeprowadzenia sprawiedliwych i uczciwych wyborów. Jeśli będą chciały uniknąć rewolucji, będą musiały uwzględnić wolę ludu.

Rzeczywiście opozycja ma problem. Nie ma w ogóle takiego tematu jak jedność opozycji. Ale aby mówić o opozycji w Rosji, najpierw muszą powstać warunki do swobodnego działania partii politycznych. Władimir Putin i jego otoczenie stworzyli taki system, w którym de facto działalność polityczna niezależna od władzy jest zabroniona. Wszelkie podobne inicjatywy są natychmiast tłumione środkami administracyjnymi i siłą. Nie da się dziś w Federacji Rosyjskiej prowadzić działalności opozycyjnej. Stąd liczbę liderów, którzy mają odwagę, by być w opozycji, można policzyć na palcach jednej ręki. Zresztą gdyby liderzy się zjednoczyli, to i tak nic by nie wskórali, bo po prostu nie mają dostępu do obywateli. Władza pozbawiła obywateli możliwości alternatywnego punktu widzenia, prawa do zakładania partii politycznych, prawa do propagowania swoich poglądów. Tym się właśnie różnimy nie tylko od Wielkiej Brytanii, Niemiec czy Polski, a nawet Ukrainy. Tam nikt nie ma wątpliwości, że mimo wszystkich problemów wybory są uczciwe i istnieje wolność słowa. Konsekwencje można bardzo łatwo przewidzieć: Ukraina już wkrótce wyprzedzi nas w swoim rozwoju. Rosja tymczasem zmierza w ślepą uliczkę.

rosyjski ekonomista i polityk, minister finansów w latach 1999 - 2000, premier w latach 2000 - 2004, obecnie lider opozycyjnego Sojuszu Ludowo-Demokratycznego

Artur Ciechanowicz

artur.ciechanowicz@dziennik.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.