Bieriezowski: Kreml chce dostępu do kont, by kontrolować oligarchów
Dmitrij Miedwiediew zwrócił się do szwajcarskich władz o zawieszenie tajemnicy bankowej i ujawnienie danych na temat kont założonych w tym kraju przez obywateli Rosji.
Rosyjski prezydent, kończąc wczoraj dwudniową wizytę w alpejskim państwie, argumentował, że przynajmniej część pieniędzy zgromadzonych przez Rosjan w szwajcarskich bankach jest "wątpliwego pochodzenia".
Już kilka miesięcy wcześniej zamachu na jedną ze szwajcarskich świętości dokonały Stany Zjednoczone i Unia Europejska. Waszyngton zmusił największy bank Szwajcarii UBS do ujawnienia danych o kilku tysiącach amerykańskich obywateli, którzy mieli uchylać się od płacenia podatków, wyprowadzając pieniądze za granicę. Teoretycznie o to samo chodzi też Miedwiediewowi. Tajemnicą poliszynela jest fakt, że od upadku Związku Sowieckiego do dziś rosyjscy oligarchowie wyprowadzają z kraju co roku miliardy dolarów. Straty poniesione z powodu niezapłaconych podatków są szczególnie odczuwalne podczas kryzysu.
Borys Bieriezowski, rosyjski oligarcha, który popadł w niełaskę Kremla, a dziś mieszka na emigracji w Londynie, uważa jednak, że prawdziwym celem Dmitrija Miedwiediewa wcale nie jest znalezienie dodatkowych środków na walkę ze skutkami kryzysu, tylko zbudowanie jeszcze skuteczniejszego sposobu kontroli najbogatszych ludzi w Rosji. Człowiek, który dorobił się fortuny dzięki doskonałym kontaktom z Borysem Jelcynem, mówi nam, jak rosyjski prezydent ograniczeniem tajemnicy bankowej zamierza uderzyć w rosyjskich oligarchów.
Sprawa jest nieco bardziej skomplikowana. W odróżnieniu od Stanów Zjednoczonych i Unii Europejskiej, Rosja wcale nie chce ujawnienia szczegółów na temat szwajcarskich kont swoich obywateli. Chodzi jej tylko o tych konkretnie wskazanych przez Kreml. Innymi słowy władze w Moskwie próbują zdobyć kolejną broń do walki z nieposłusznymi czy też zagrażającymi jej interesom grupami. Tak więc konta Dmitrija Miedwiediewa, Władimira Putina, Igora Sieczina czy Olega Dieripaski nadal będą tajne. Natomiast światło dzienne ujrzą dane tych, których Kreml postanowił zniszczyć i przejąć ich majątek. Jest to wyjątkowo perfidna i zręczna gra. Zresztą nie spodziewałbym się innej po byłych funkcjonariuszach KGB. Proszę zauważyć, jak błyskotliwie próbują oni wykorzystać demokratyczne standardy, by najzwyczajniej w świecie bronić interesów swojej grupy.
Żądanie Miedwiediewa z pozoru jest całkowicie słuszne. I właśnie na tym polega geniusz kremlowskiej ekipy: korzystając z precedensu wywalczonego przez amerykańskie służby nadzoru finansowego, stawia ona pozornie słuszne żądania. Zawsze można powiedzieć: mamy kryzys, trzeba uderzyć po kieszeni tych, którzy nie chcą solidarnie ponosić jego konsekwencji. Tyle że jeśli przyjrzymy się dokładniej, czego tak naprawdę od Szwajcarii oczekuje Kreml, to powinno nam się zapalić czerwone światło. Sam uważam, że za obecny kryzys odpowiada kompletny brak przejrzystości w sektorze finansowym. Osobiście jestem zwolennikiem całkowitej przejrzystości i jasnych reguł gry. Dmitrij Miedwiediew nie zamierza jednak walczyć z nadużyciami, które doprowadziły do wybuchu kryzysu. Chce po prostu ukryć grzechy największych oligarchów, czyli swoje oraz Władimira Putina, i dobrać się do majątków tych, którzy nie są z nimi związani. Powtarzam: podobne działania miałyby sens, gdyby dotyczyły wszystkich rosyjskich obywateli, w tym prezydenta i premiera, a nie wybranych przez Kreml. W ten sposób obecne władze Rosji pokazały jedynie, jak są cyniczne. Mam nadzieję, że Szwajcarzy nie dadzą się nabrać na przewrotny wybieg Moskwy i nie zgodzą się na żądania Miedwiediewa. Straciliby tym samym wiarygodność i ponieśliby nieodwracalne straty.
Tego na razie nie wiem. Wiem jednak, czyje konta na pewno go nie zainteresują. Światła dziennego nie ujrzą sprawki takich magnatów, jak Aliszer Usmanow, Oleg Dieripaska czy Michaił Fridman. Przede wszystkim dlatego, że są to partnerzy biznesowi Władimira Putina i Miedwiediewa. Poza tym na Kremlu i tak wszyscy doskonale wiedzą o ich przekrętach. Nie muszą w tym celu zaglądać w akta szwajcarskich banków.
Niech pan nie będzie naiwny. W Rosji władzę i oligarchów łączy bardzo prosty układ. Dzięki przychylności władz wybrani oligarchowie mogą robić krociowe interesy. Procent z zysków natomiast trafia - a jakże - na szwajcarskie konta Putina, Miedwiediewa i ich koterii. Sam prezydent i premier z wiadomych względów nie mogą prowadzić jawnie biznesu. Oligarchowie nie mogliby zaś zarabiać bez Kremla. I jedni, i drudzy są więc dla siebie niezbędni. Genialnie prosty mechanizm. Kura znosząca złote jaja. Dlaczego więc któryś z jego beneficjentów miałby ją zarzynać? A jeśli chodzi o Dieripaskę i to, w jaki sposób Putin go sztorcował - niech mi pan wierzy, to była farsa. Jedna wielka pokazówka. Przedstawienie dla prostych ludzi, którzy mieli w telewizji zobaczyć, jak dobry car strofuje złego bojara. Telewizja nie pokazała jednak, jak car i bojar piją potem wódkę i omawiają kolejne interesy. Była to zagrywka propagandowa, taka sama jak kolejne pozwy przeciwko mnie.
No cóż, mógłbym być rekordzistą Guinnessa, jeśli chodzi o liczbę stawianych mi zarzutów. Można mnie oskarżać w nieskończoność. Stałem się dla Kremla wygodnym chłopcem do bicia. Nie jestem nawet w stanie udowodnić, że wszystkie papiery przeciwko mnie to fałszywki. Logika idiotów jest jednak nieprzewidywalna, nie warto więc nią sobie zawracać głowy. Nie zamierzam o tym nawet myśleć.
- były rosyjski oligarcha mieszkający na emigracji w Londynie. Za czasów Borysa Jelcyna szara eminencja Kremla. Odegrał decydującą rolę w procesie sukcesji po schorowanym Jelcynie i wyniesieniu do władzy Władimira Putina. W 2001 roku jego podopieczny zwrócił się przeciwko niemu. Bieriezowski musiał uciekać z Rosji.
@RY1@i02/2009/186/i02.2009.186.000.0012.101.jpg@RY2@
Monika Flueckiger/AFP
Dmitrij Miedwiediew (z lewej) w pociągu w pobliżu Berna, 21 września 2009 r.
@RY1@i02/2009/186/i02.2009.186.000.0012.102.jpg@RY2@
EAST NEWS
Borys Bieriezowski: "Mam nadzieję, że Szwajcarzy nie dadzą się nabrać Rosji"
artur.ciechanowicz@dziennik.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu