Berlin i Paryż chcą skłonić szefa Komisji, by wykonywał ich polecenia
JĘDRZEJ BIELECKI:
CHARLES GRANT*:
Sarkozy i Merkel chcą Barroso na drugą kadencję. Co więcej, oni nie mają innego kandydata. Ale wiedzą też, że jeśli się teraz napoci, nie będzie pewien nominacji, to z tym większą atencją będzie później uwzględniał polecenia z Paryża i Be lina. Pozatym Francuzi mają do dotychczasowego przewodniczącego Komisji Europejskiej realne zastrzeżenia. Jest dla nich zbyt liberalny, proatlantycki, zbyt bliski światopoglądowo Wielkiej Brytanii. Dlatego Nicolas Sarkozy nawet w pewnym momencie się wahał, czy go w ogóle poprzeć.
Akurat w tej sprawie mogą się srodze zawieść. Barroso właśnie nakazał śledztwo w sprawie warunków, na jakich Opel został uratowany przez niemieckich podatników. Na dwa tygodnie przed wyborami do Bundestagu to dla Merkel bardzo nie wygodna decyzja. Ale jeśli chodzi o obronę jednolitego rynku, Barroso potrafi być stanowczy. Przekonał się o tym w zeszłym roku prezydent Sarkozy, gdy chciał wesprzeć Renault i Peugeota. Barroso wysłał wtedy do niego list z ostrzeżeniem, że to jest nielegalne. I Francuzi się cofnęli.
Barroso rzeczywiście nie ma dalekosiężnej wizji. Ale w naszych czasach to atut, bo w ten sposób można unikać konfliktów z krajami członkowskimi. A o to właśnie chodzi. Dla zna omitej większości państw członk wskich U nia jest tylko środkiem do forsowania narodowych interesów i właściwie nikt nie chce większej integracji. Dlatego Barroso, który potrafi być układny wobec dużych państw UE, jednak jest człowiekiem na te czasy.
Ostatecznie Berlin i Paryż jednak popierają Barroso, prawda? I to mimo całej procedury walki Portugalczyka o stanowisko. Warto jednak zauważyć, że w całym tym zamieszaniu wychodzi na jaw, jak zmienia się stosunek państw, takich jak Niemcy czy Francja, do integracji. Okazuje się, że nie są one już jej motorem. Po poszerzeniu Unii Europejskiej, na wet w partnerstwie z Francją, Berlin nie jest już w stanie nadawać kierunku integracji. Dla tego Niemcy uznały , że część spraw, którymi zajmuje się UE, jest sprzeczna z ich interesem narodowym. Chodzi o sprawy tak fundamentalne , jak sankcje wobec Iranu, ograniczenie zależności energetycznej od Rosji, przeciwdziałanie zmianom klimatycznym czy regulacja rynków finansowych. Niespodziewanie Niemcy przestały być w głównym nurcie integracji.
Tego akurat przewodniczący Komisji Europejskiej nie zrobi. Zresztą w tej kwestii nie ma żadnych uprawnień. Jeśli Francuzi będą chcieli mieć dziurę w budżecie odpowiadającą 6 proc. PKB, nikt ich nie powstrzyma. Jako przewodniczący KE Barroso mocno zaangażował się natomiast w ograniczenie zależności energetycznej od Rosji i budowę gazociągu Nabucco. Poważnie myśli też o pakiecie klimatycznym i powstrzymaniu ocieplenia klimatu Ziemi. To dzięki niemu w grudniu Unia wypracowała w tej sprawie poważne propozycje. Wreszcie Barroso chce zdynamizować unijną gospodarkę i wiosną przyszłego roku przedstawi nową wersję strategii lizbońskiej.
@RY1@i02/2009/181/i02.2009.181.000.009b.101.jpg@RY2@
Vincent Kessler / Reuters
Jose Manuel Barroso w Parlamencie Europejskim
prezes Centre for European Reform w Londynie
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu