Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka zagraniczna

Kryzys gospodarczy sprzyja zawodowej armii

16 stycznia 2009
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

W rozważaniach, czy można zyskać na kryzysie, warto przyjrzeć się siłom zbrojnym Hiszpanii.

Tamtejsza piechota, lotnictwo i marynarka przez lata miały trudności z przyciąganiem opornych rekrutów, a dziś uginają się pod nawałem podań. Jak podaje prorządowa gazeta „El Pais”, do armii zgłosiło się w 2008 roku 78,5 tys. chętnych, prawie dwa razy tyle, co rok wcześniej.

Podobne zjawisko występuje w innych krajach, od Polski po Australię: obawy przed bezrobociem okazują się silniejsze od strachu przed śmiercią podczas misji w Afganistanie czy na Bliskim Wschodzie.

Bez pracy jest dziś w Hiszpanii około 3 mln osób; ta liczba co tydzień rośnie o 6 tys. Większość zgłoszeń do armii nastąpiła w drugiej połowie roku, gdy kraj wszedł w recesję.

W przypadku Hiszpanii w grę wchodzi także poprawa wizerunku sił zbrojnych po zniesieniu obowiązkowej służby wojskowej. Do 2001 roku wielu Hiszpanów nadal kojarzyło je z rządami faszystowskimi.

- Celem armii była raczej okupacja kraju niż strzeżenie go przed zagrożeniami zewnętrznymi - mówi Jesus Nunes Villverde z Institute od Studies on Conflicts and Humanitarian Action.

Napływ zgłoszeń to ogromna ulga dla hiszpańskiej armii: dwa lata temu stała się ona w pełni profesjonalna i przez cały ten okres zmagała się z brakiem chętnych. Od 2005 roku liczba żołnierzy malała.

Do armii zgłaszało się tysiące imigrantów, głównie z Ameryki Łacińskiej, chcąc uzyskać obywatelstwo: stanowią oni około 1/3 żołnierzy zawodowych. Jednak w ostatnich miesiącach liczba zgłoszeń do armii znacznie przewyższa liczbę wakatów. Umożliwia to osiągnięcie założonego przez rząd celu zwiększenia stanu sił zbrojnych do 86 tys. osób.

Podobnie jest w Polsce - gdzie 20 tys. osób zgłosiło się do służby w profesjonalizowanej właśnie armii, która do 2010 roku ma liczyć 120 tys. żołnierzy - a także w Australii.

Tamtejsze Ministerstwo Obrony podało, że w ostatnich trzech miesiącach zeszłego roku liczba zgłoszeń wzrosła o 18 proc. Wprawdzie bezrobocie jest w Australii niskie, ale w tym roku ma wzrosnąć. Ludzie z umiejętnościami technicznymi, w okresie boomu surowcowego zatrudnieni w firmach górniczych, dziś zaczynają szukać gorzej płatnej, ale pewnej pracy w armii.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.