Dziennik Gazeta Prawana logo

Szykujemy się na miński Majdan. Chcemy w końcu rządzić

3 lipca 2018

Państwowe media wymieniają Aleksandra Łukaszenkę 1250 razy częściej niż któregokolwiek z kandydatów opozycji. Jednak z niezależnych badań wynika, że Łukaszenka nie ma szansy na zwycięstwo w pierwszej turze. My zresztą także nie - ale gdyby doszło do drugiej tury, byłaby realna szansa na zwycięstwo.

Tak, bo Łukaszenka te wybory jak zwykle sfałszuje. Sprawdzoną metodą jest przedterminowe głosowanie, które trwa u nas przez cały tydzień. To wówczas do urn wrzuca się niezbędną liczbę "prawidłowo" wypełnionych kart do głosowania. Dlatego przygotowujemy się na inny scenariusz, tzn. plac (chodzi o plac Kastrycznicki w centrum Mińska, na którym odbywają się wiece opozycji - red.). Właśnie na placu będziemy się domagać przedstawienia prawidłowych wyników wyborów.

Jeśli zbierzemy wystarczającą liczbę ludzi, by zmusić Łukaszenkę do odejścia - odejdzie. Jeśli przyjdzie mniej - będziemy walczyć o koncesje ze strony władz. Skoro oszustwem kradnie nam zwycięstwo, należy nam się coś w zamian. Pełna legalizacja, wejście do parlamentu, udział w rządzie. Musimy skorzystać z okazji, gdy władza wyraźnie słabnie, napotyka ostrą krytykę ze strony Rosji i żądania UE. Niektórzy uważają mnie za romantyka, ale szczerze wierzę, że taka okazja się nadarza. Pamiętajmy, że siedem dni przed obaleniem komunizmu w Czechosłowacji Vaclav Havel siedział na placu z garstką zwolenników i pił piwo, otoczony kordonem milicji. Dlaczego ja mam nie wierzyć, skoro on wówczas wierzył?

Nie wierzmy w obietnice Łukaszenki. Nawet jeśli zdecyduje się na budowę systemu wielopartyjnego, będzie to polegało na odgórnym stworzeniu Partii Prawdy Absolutnej i Partii Prawdy Całkowitej, na wzór rosyjski. To próba imitacji demokracji i życia obywatelskiego. Jeśli Zachód kupi taką imitację jako rzeczywistą demokrację, na długie lata skończą się nadzieje Białorusi na rzeczywiste zmiany.

Nie chciałbym odnosić się do tych plotek. Ja natomiast od początku starałem się porozumieć się ze wszystkimi opozycjonistami w sprawie jedynego kandydata. Nie udało się. Natomiast Łukaszence opłacało się jak największe rozdrobnienie opozycji. Dziś poza nim mamy dziewięciu innych kandydatów. Władze obiecywały nawet pomoc w zbieraniu podpisów, prezydent sam namawiał do wsparcia każdego, kto chce kandydować.

Mogę zapewnić, że Putin z Miedwiediewem nie finansują nam kampanii. Część budżetu Mów Prawdę! pochodzi od białoruskich biznesmenów mieszkających w Rosji, część idzie także z Zachodu. Nie znam szczegółów finansowych, tym zajmują się konkretni ludzie. Z kolei kampanii wyborczej zgodnie z naszym prawem nie wolno finansować ze środków zagranicznych. Nie wiem zatem nic na temat płacenia wolontariuszom. Mogę powiedzieć, że określona przez pana suma nie odpowiada rzeczywistości. Do tej pory wydaliśmy trzy razy mniej. Mogę natomiast powiedzieć, że w przeciwieństwo do dotychczasowej opozycji wprowadziliśmy pełną wewnętrzną przejrzystość wydawania pieniędzy.

Te słowa są wyrwane z kontekstu, niczego takiego nie mówiłem. Rozmawiałem o groźbie ze strony rosyjskiego kapitału. Ja zaś powiedziałem, że jeśli chcemy budować uczciwą gospodarkę, procedury powinny być absolutnie przejrzyste. Dlatego nie wolno nam dawać rosyjskiemu kapitałowi preferencji, ale też nie wolno stawiać przed nim sztucznych barier.

@RY1@i02/2010/245/i02.2010.245.186.007a.001.jpg@RY2@

Fot. PAP/EPA

BIO: Uładzimier Niaklajeu (ur. 1946 r.), białoruski poeta, w latach 1998 - 2001 szef Związku Pisarzy Białoruskich. W latach 1999 - 2003 na emigracji w Polsce i Finlandii. Od lutego 2010 roku inicjator kampanii Mów Prawdę!

Z Uładzimierem Niaklajeuem rozmawia Michał Potocki

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.