Szczyt UE czy raczej eurogrupy
Rozpoczęty wczoraj szczyt Unii zamienił się w kłótnię klubu państw strefy euro.
Przywódcy UE co prawda zgodzili się na taką zmianę traktatu lizbońskiego, która pozwoli na utworzenie w 2013 r. stałego Europejskiego Mechanizmu Stabilności Finansowej (EMSF). Otwartą kwestią pozostają jednak inne elementy planu ratowania strefy euro.
Niemcy chcą, by pomoc dla unijnych bankrutów sprowadzała się do klasycznej pożyczki oprocentowanej na ok. 6 proc. Belgia i Luksemburg, Hiszpania i Portugalia uważają, że to za dużo, i proponują finansowanie długu państw za pieniądze pozyskane z emisji euroobligacji.
Donald Tusk poparł wczoraj Niemców, największego dawcę pomocy. Premier powiedział, że Polska rozważa uczestnictwo w EMSF. O tym, jak ten mechanizm będzie wyglądał, do marca 2011 r. zdecydują ministrowie finansów strefy. Chodzi o wielkość pomocy i udział sektora prywatnego - banków i funduszy inwestycyjnych - w ponoszeniu konsekwencji restrukturyzacji długu ratowanego kraju.
W czasie obrad szczytu Europejski Bank Centralny zapowiedział niemal dwukrotne zwiększenie swego kapitału zakładowego z 5,8 do 10,8 mld euro. Ma to zabezpieczyć EBC na wypadek strat związanych z zakupem obligacji państw strefy euro. Od maja za 72 mld euro bank skupił obligacje Grecji, Irlandii i Portugalii.
JBie
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu