Dziennik Gazeta Prawana logo

Koniec świata, jaki znamy, czyli powolny upadek USA

3 lipca 2018

Czas prezydentury Baracka Obamy to szybka erozja pozycji Stanów Zjednoczonych jako mocarstwa. Czy Pekin przejmie od Waszyngtonu rolę gwaranta dalszego rozwoju?

Większość dziennikarskiej kariery spędziłem na opisywaniu świata, w którym następowała poprawa. Pracowałem w Londynie podczas thatcherowskiego boomu połowy lat 80., potem obserwowałem rozszerzanie się demokracji na całym świecie: od Ameryki Łacińskiej po Azję Południowo-Wschodnią. Pierwszy raz odwiedziłem Moskwę w czasach Gorbaczowa, gdy sowiecki koszmar zmierzał ku końcowi. Byłem na Madison Square Garden, kiedy ludzie w 1992 roku śpiewali Billowi Clintonowi "Dont Stop Thinking About Tomorrow". Następne pięć lat spędziłem w Azji i byłem świadkiem, jak szybki wzrost gospodarczy przekłada się na życie zwykłych ludzi od Bangkoku po Bangalur. Od 2001 roku przebywałem w Brukseli i śledziłem ponowne zjednoczenie Europy, gdy takie kraje jak Polska i Czechy dołączały do grona wolnych i dostatnich narodów. Byłem w Londynie, kiedy w maju 1997 roku Tony Blair wygrał wybory pod hasłem, które wydawało się oddawać ducha czasów: "Może być tylko lepiej".

Pozostało 91% treści
Nie pozwól, by umknęło Ci to, co najważniejsze.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.

Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.