Jak wymóc uczciwe wybory na Białorusi
Aleksander Łukaszenka obiecał Europie, że uczciwie wybierze siebie na prezydenta - szydzi rosyjska "Niezawisimaja Gazieta" po wtorkowej wizycie szefów MSZ Polski i Niemiec w Mińsku.
W imię rozwoju współpracy Bruksela może nawet zaakceptować reelekcję Łukaszenki, choć na razie otwarta polityka wobec Mińska przynosi mizerne efekty. "A przecież sam fakt, że Łukaszenka bierze udział w wyborach po 16 latach rządów, już jest naruszeniem standardów demokracji" - komentuje "NG".
"Zachód chce kupić od Łukaszenki uczciwe wybory" - twierdzi z kolei opozycyjny "Biełorusskij Partizan", nawiązując do obietnicy Sikorskiego 3 mld euro pomocy, na które może liczyć Mińsk. Sceptycyzm zachowuje za to "Frankfurter Allgemeine Zeitung". "Poprzednia wizyta szefa MSZ RFN w Mińsku w 1995 r. zakończyła się niczym. W ciągu roku Łukaszenka usunął parlament z życia politycznego, poszerzył swoje pełnomocnictwa i zaczął represjonować opozycję" - przypomina.
Tymczasem białoruska prasa rządowa nie zauważyła ultimatum ministrów (uczciwe wybory albo sankcje). Zamiast tego skupiono się na powtórzeniu zapewnień prezydenta, że wybory będą "demokratyczne jak zawsze".
mwp, nd
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu