Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka zagraniczna

Głębokie tąpnięcia w NATO

2 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 5 minut

SEKRETARZ GENERALNY PAKTU Anders Fogh Rasmussen lansuje włączenie Rosji do europejskiego systemu bezpieczeństwa. Jego zdaniem wspólnie z Zachodem powinna ona budować system tarczy antyrakietowej. Sojusznicy podzielili się w tej kwestii na trzy frakcje

W czasie trwającej prawie 50 lat zimnej wojny NATO przyjęło cztery strategie. Najnowsza, nad którą obradowali wczoraj szefowie MON i MSZ Sojuszu, jest trzecią od czasu upadku ZSRR. I jedną z najbardziej kontrowersyjnych. W przypadku Polski dyskusyjny jest pomysł włączania Rosji do europejskiego systemu bezpieczeństwa. Lansuje go Anders Fogh Rassmusen, sekretarz generalny Paktu. Jego zdaniem Rosjanie powinni razem z Zachodem budować tarczę antyrakietową.

Analizując propozycje Rassmussena, jak na dłoni widać podziały w NATO. Amerykański ośrodek analityczny Stratfor wyodrębnił trzy grupy państw, które spierają się o przyszłość Sojuszu: trzon Europy - Niemcy, Francję i ich sojuszników z południa Europy; atlantystów: Wielką Brytanię plus kraje Beneluksu oraz międzymorze, czyli najmłodsze państwa NATO z Europy Środkowej. Dla pierwszych najważniejszym celem jest włączanie w bezpieczeństwo europejskie Rosji. Drudzy lansują utrzymywanie jak najściślejszych związków z USA, a za główne wyzwanie uznają walkę z organizacjami terrorystycznymi. Trzeci, którzy za zagrożenie uznają Rosję, chcą gwarancji, że bezwzględnie mogą liczyć na wsparcie w razie ataku ze Wschodu. W tym ataku niekonwencjonalnego - np. cybernetycznego.

Wczoraj sekretarz generalny NATO Anders Fogh Rasmussen, który odręcznie napisał 10-stronicowy projekt koncepcji strategicznej, próbował znaleźć kompromisowe rozwiązanie między trzema frakcjami.

- Obrona 900 milionów obywateli krajów NATO musi pozostać sercem naszej misji. Ale trzeba ją wypełniać w sposób odpowiadający dzisiejszym wyzwaniom, występując z inicjatywami daleko poza obszarem paktu - powiedział.

Kontrowersji jest jednak więcej. Dotyczą one nie tylko filozofii NATO, ale nakładów, jakie sojusznicy są gotowi utrzymać w czasach kryzysu na wspólną obronę. Rasmussen ostrzegł, że USA będą szukały innych sojuszników na świecie, jeśli Europejczycy zaczną zbytnio oszczędzać na siłach zbrojnych. Jednak nawet Wielka Brytania zapowiedziała, że ograniczy wydatki na ten cel o 10 proc. Dziś są one warte blisko 60 mld dolarów rocznie, najwięcej w Europie obok Francji. Z kolei Niemcy zapowiedzieli oszczędności warte aż 9 mld euro.

W tym sporze Polska staje po stronie Amerykanów. Zdaniem Bogdana Klicha pakt powinien nie tylko utrzymać szeroki program inwestycji, ale także przekształcić Siły Szybkiego Reagowania z "oddziałów pozostających na papierze" w "faktyczny oręż Sojuszu".

Amerykanie są coraz bardzie zniecierpliwieni przedłużającą się debatą. Jak pisze Associated Press Barack Obama w obawie przed przekształceniem NATO w klub dyskusyjny chciałby doprowadzić do zniesienia obowiązującego od 61 lat wymogu jednomyślności przy podejmowaniu decyzji przez NATO. Prezydent naciska także, aby w czasach kryzysu sekretarz generalny uzyskał szerokie uprawnienia, stając się kimś w rodzaju głównodowodzącego siłami sojuszu. Europejskie kraje Sojuszu patrzą na to z daleko posuniętym sceptycyzmem.

@RY1@i02/2010/202/i02.2010.202.000.009a.001.jpg@RY2@

Fot. Reuters/Forum

Wczoraj wszyscy szefowie MON i MSZ krajów należących do NATO spotkali się w Brukseli

Jędrzej Bielecki

jedrzej.bielecki@infor.pl

@RY1@i02/2010/202/i02.2010.202.000.009a.002.jpg@RY2@

Fot. Cato Institute

Benjamin Friedman, ekspert Cato Institute w Waszyngtonie

Stawka jest o wiele poważniejsza: jeśli nie uda się osiągnąć kompromisu, NATO stanie się organizacją w coraz większym stopniu fasadową, bez zdolności do realnego działania. Oczywiście nie zostanie ona rozwiązana, bo dla Amerykanów to wygodne narzędzie utrzymywania wpływów w Europie. Jednak w razie konfliktów i zagrożeń USA będą podejmowały działania bezpośrednio, a nie poprzez NATO. Mieliśmy tego próbkę chociażby w sprawie projektu tarczy antyrakietowej, który był bezpośrednio negocjowany między Waszyngtonem z jednej strony a Warszawą i Pragą z drugiej.

Do tej pory było minimum porozumienia co do tego, gdzie znajdują się największe zagrożenia. Dla Obamy testem wiarygodności Sojuszu jest Afganistan. Jednak najważniejsi europejscy sojusznicy - Francja i Niemcy - robią wszystko, aby ograniczyć tam swoje wojska. Nie jest też możliwe, aby Amerykanie w nieskończoność płacili za obronę krajów Europy, bo po prostu ich już na to nie stać. No i jest problem Rosji: czy traktować Kreml jako pełnoprawnego partnera, który ma prawo głosu w sprawach bezpieczeństwa europejskiego, czy jednak jako potencjalne zagrożenie.

Nie. Obronność to sedno suwerenności narodowej i żaden kraj nie zgodzi się, aby inni za niego decydowali w tym obszarze.

Rozmawiał Jędrzej Bielecki

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.