Miedwiediew obiecuje Abchazji pomoc
Dmitrij Miedwiediew niezapowiedzianie odwiedził wczoraj Abchazję. Data wizyty rosyjskiego prezydenta jest symboliczna: dokładnie dwa lata wcześniej rozpoczęła się wojna rosyjsko-gruzińska.
- Zagrożone było wówczas istnienie narodów Abchazji i Osetii Południowej - komentował wczoraj Miedwiediew. - Gdybyśmy nie podjęli wówczas decyzji o uznaniu niepodległości obu państw, sytuacja byłaby znacząco odmienna od obecnej, coraz spokojniejszej - dodawał. Rosyjski prezydent obiecał też Abchazom pomoc w budowie międzynarodowego lotniska i przyciągnięciu turystów. W czasach sowieckich abchaskie wybrzeże odwiedzało rocznie 2 mln ludzi.
Abchaskie oddziały wsparły w 2008 r. Rosjan i Osetyjczyków w wojnie z Gruzją. W nocy z 7 na 8 sierpnia gruzińskie oddziały przypuściły szturm na Cchinwali, stolicę południowoosetyjskich separatystów. W reakcji granicę przekroczyły wojska rosyjskie, wypierając Gruzinów ze zbuntowanej prowincji, a także zajmując kilka miast na terenie Gruzji właściwej. W wyniku konfliktu zginęło po 400 Gruzinów i Osetyjczyków, 67 Rosjan, jeden Abchaz i holenderski dziennikarz. Mimo że pierwotne twierdzenia rosyjskiej propagandy o tysiącach osetyjskich ofiar nie znalazły potwierdzenia, Cchinwali do dziś utrzymuje, że działania Gruzinów miały wówczas charakter ludobójstwa.
Po ponad tygodniu od rozpoczęcia wojny prezydentowi Francji, sprawującej wówczas przewodnictwo w UE, udało się wynegocjować zawieszenie broni. Rosjanie jednak nie wypełnili postanowień planu Nicolasa Sarkozy’ego - nie wycofali się m.in. na linie zajmowane przed konfliktem. Zamiast tego uznali ogłoszoną jednostronnie jeszcze w latach 90. niepodległość Abchazji i Osetii Płd. W ich ślady poszły do dziś jedynie trzy państwa - Nikaragua, Wenezuela i Nauru. Prezydent Osetii Płd. Eduard Kokojty oświadczył wczoraj, że wkrótce to samo może uczynić kilka państw Afryki, Ameryki Łacińskiej i świata arabskiego.
Ani Gruzja, ani separatyści nie zamierzają ustąpić nawet na krok z zajmowanych dziś pozycji. - Nie może być żadnego związku, federacji czy konfederacji z Gruzją. Z obecnym przestępczym reżimem w ogóle nie można się porozumieć - mówił Kokojty. - Nie będzie żadnych kontaktów z obecnym przywództwem Gruzji. Saakaszwili to wojenny przestępca - oświadczył prezydent Abchazji Siergiej Bagapsz.
- Nasza bitwa będzie trwała, dopóki ostatni okupant nie opuści gruzińskiej ziemi - mówił z kolei prezydent Gruzji Micheil Saakaszwili. - Odbudujemy jedność państwa metodami politycznymi - podkreślał zaś wicepremier Giorgi Baramidze.
Michał Potocki
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu