Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka zagraniczna

Umarow - prezes korporacji terroru

2 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Grupa terrorystyczna ma w sensie organizacyjnym wiele cech wspólnych z korporacjami operującymi na niebezpiecznych rynkach, na przykład koncernami naftowymi inwestującymi w strefie działań wojennych. Potrzebuje elastycznej struktury, silnego lidera, efektywnych, często niejawnych źródeł finansowania, systemu motywacyjnego i narzędzi pozyskiwania poparcia w terenie. Bez tego wszystkiego nie przetrwa.

Doku Umarow, emir Kaukazu, który niedawno złożył rezygnację z samozwańczego urzędu, a potem ją odwołał, dał jej to wszystko. Przeobraził luźną partyzantkę w korporację wojny, zmienił amatorów w profesjonalistów. Stał się terrorystycznym prezesem.

W końcowym raporcie ze swojej prezesury mógłby się pochwalić sporymi sukcesami: skompletowaniem dobrze wyszkolonych kadr, optymalizacją ich struktury, dostosowaniem zadań do sytuacji rynkowej, nowatorskim marketingiem, racjonalizacją wydatków, zdywersyfikowaniem źródeł przychodów. Takiego szefa nie powstydziłby się niejeden bank. Mógłby też być stawiany za wzór młodym pracownikom, sukcesy zawdzięcza bowiem nie ukończonym uniwersytetom, ale doświadczeniu zdobytemu podczas pięcia się po szczeblach kariery od kierownika podrzędnego działu po szefa zarządu.

Tak można by opisać Umarowa, gdyby był biznesmenem. Ale nie jest. Dowodził przez trzy lata nie przedsiębiorstwem, lecz rozproszonymi komandami zbrojnymi, które są za słabe, by obalić rosyjskie panowanie, ale potrafią precyzyjnie uderzać - zarówno na Kaukazie, jak i w samej Rosji. Moskwa, Waszyngton i Bruksela uważają go za groźnego terrorystę. I mają rację - jest nim.

Partyzanci czeczeńscy chwycili za broń w obronie swojej ziemi i narodu przed Rosją. Po szesnastu latach walk niewiele zostało z wolnościowego zrywu. Doskonalona z roku na rok wojna podjazdowa zrodziła wysublimowaną machinę do zabijania. Los Doku Umarowa stał się wzorcowym wręcz przypadkiem zbrodniczej patologii zrodzonej ze szlachetnej misji.

W październiku 2007 r. Umarow przeprowadził rewolucję, która uszła wprawdzie szerszej uwadze, ale przemieniła czeczeński (czy wręcz kaukaski) ruch zbrojny z wolnościowej, lecz słabej i nieskutecznej ruchawki w dobrze zorganizowaną, zbrodniczą formację. Tak jak w upadającej firmie Umarow przeprowadził porządną restrukturyzację partyzantki. Zmienił jej ideologię, taktykę działania, cele, sojusze. Ogłosił powstanie emiratu jednoczącego muzułmańskie ludy Kaukazu, rozwiązał jednocześnie Czeczeńską Republikę Iczkerii, o której wolność sam walczył od 1994 r. Zlikwidował też jej instytucje - prezydenta, Radę Wspólnot (dżamiatów). Zamienił strategię defensywną, czyli walkę o czeczeńską niepodległość, na ofensywną, czyli wojnę o państwo muzułmańskie rządzące się prawami szariatu, za wrogów zaś uznał nie tylko Rosję, ale także Stany Zjednoczone, Wielką Brytanię i Izrael. Zrezygnował też z akcji ekspropriacyjnych w wioskach, zastępując je rajdami, podczas których bojownicy zaznajamiają górali z zasadami "prawdziwego" islamu. Przerzucił też wojnę z Czeczenii, gdzie prorosyjskie władze pod wodzą Ramzana Kadyrowa skutecznie podkopały partyzantkę, do sąsiednich republik: Inguszetii, Dagestanu i Kabardyno-Bałkarii. Teraz to one są głównym teatrem wojny. Tak oto separatystyczna rebelia włączyła się w globalny dżihad, a emirat stał się franczyzą Al-Kaidy.

Fundamentalistyczny ruch zbrojny na Kaukazie też jest zresztą franczyzą - emiratu. Poszczególne grupy bojowe tworzą autonomiczne wspólnoty uznające symboliczną władzę emira, ale stosują wspólną taktykę i planowanie operacyjne, co czyni je skuteczniejszymi oraz trudniejszymi do spenetrowania i rozbicia przez rosyjskie służby. Z lokalnej, antyrosyjskiej partyzantki powstało terrorystyczne przedsiębiorstwo z globalnymi interesami i regionalnymi kooperantami.

To ta machina terroru odpowiada za wiosenny atak na moskiewskie metro, wysadzenie w powietrze ekspresu Petersburg - Moskwa w 2009 r. oraz niedawny zamach na elektrownię wodną w Kabardyno-Bałkarii i wiele innych akcji. Jeśli nawet Umarow w końcu odejdzie, nie osłabi jej. Zreformowane przez niego struktury będą działać dalej, są bowiem idealnie dopasowane do sytuacji i możliwości. Emir okazał się mistrzem tak ukochanej przez wszelkich prezesów optymalizacji. W jego wypadku, niestety, jest to optymalizacja zbrodni.

@RY1@i02/2010/152/i02.2010.152.000.0018.001.jpg@RY2@

Fot. EAST NEWS

Doku Umarow zmienił terrorystów amatorów w profesjonalistów

@RY1@i02/2010/152/i02.2010.152.000.0018.002.jpg@RY2@

Andrzej Talaga

Andrzej Talaga

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.