Mały bank z Hamburga obraca irańskimi miliardami
Obłożony sankcjami kraj w coraz większej mierze zdaje się na usługi pozornie niewielkiego banku z siedzibą w Niemczech - European-Iranian Trade Bank AG.
Ze śledztwa dziennikarzy "The Wall Street Journal" wynika, że większość operacji związanych między innymi z omijaniem oenzetowskich sankcji została przeniesiona do tego małego banku. Z pośrednictwa niemiecko-irańskiego banku korzystają firmy znajdujące się na czarnych listach Organizacji Narodów Zjednoczonych i Stanów Zjednoczonych. W ten sposób władze w Teheranie są w stanie między innymi kontynuować programy zbrojeń konwencjonalnych i balistycznych.
Choć menedżerowie EIH Banku starannie ukrywają szczegóły prowadzonej działalności, informatorzy reporterów "WSJ" twierdzą, że przez tę instytucję przepuszczono już miliardy dolarów. Tylko w 2008 roku - ostatnim, z którego pochodzą kompleksowe dane - zatrudniający raptem 92 osoby bank dokonał transakcji na łączną sumę 3,3 miliarda dolarów oraz posiadał aktywa warte 2,8 mld euro. Tymczasem jeszcze trzy lata wcześniej przez konta tej instytucji przepłynęło raptem półtora miliarda euro.
Nic jednak dziwnego, w ubiegłym roku EIH reprezentował miedzy innymi jeden z największych banków irańskich: Bank Sepah. Tyle że to jedna z czołowych instytucji zaangażowanych w irański program zbrojeń nuklearnych. W odróżnieniu od Banku Sepah EIH nie figuruje jednak na liście firm objętych sankcjami Rady Bezpieczeństwa ONZ (choć znajduje się na czarnej liście Waszyngtonu, a w jego zarządzie zasiada również prezes innego objętego sankcjami banku - Mellat). Z tego powodu niemieccy urzędnicy odmawiają podjęcia jakichkolwiek działań wymierzonych w mający siedzibę w Hamburgu bank.
mj, wsj
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu