Modyfikowane uprawy bez unijnych nakazów
Komisja Europejska dała rządom prawo do samodzielnego ograniczania handlu i uprawy roślin modyfikowanych genetycznie (GMO).
Nawet tych, które wcześniej otrzymały unijne certyfikaty przydatności do spożycia i zostały uznane za bezpieczne. Decyzje nie będą teraz podejmowane na podstawie naukowych analiz ani rachunku opłacalności producentów żywności, tylko przekonań polityków.
Żywność GMO jest tańsza w produkcji i odporniejsza na działanie szkodników przy mniejszym zużyciu chemikaliów. Ma jednak przeciwników - koncerny chemiczne i organizacje ekologiczne. Decyzja Brukseli może wywrócić do góry nogami dotychczasowy rynek produktów rolnych w Europie. A co najważniejsze, ostatecznie zapewnić dominację takim potęgom GMO, jak USA, Brazylia, Argentyna, Indie, Kanada i Chiny. Kraje, które zdecydują się wprowadzić ograniczenia upraw, stracą na konkurencyjności i wpływach z eksportu. Dla UE oznacza to nic innego jak jeszcze większe dotacje dla rolników i dalsze rozdymanie programu pomocowego.
Polska jest zdecydowanie przeciwna modyfikacjom genetycznym. Nasza żywność również może być szybko wyparta przez tanie produkty z tych krajów UE, które nie mają zastrzeżeń wobec GMO.
Do tej pory zgodę na wprowadzenie na terenie całej Unii upraw GMO mogła podjąć większością głosów Rada UE. Z tego powodu w tej sprawie od lat trwa pat. Kraje członkowskie podzieliły się niemal po równo na zwolenników (m.in. Hiszpania, Czechy, Holandia) i przeciwników (m.in. Niemcy, Austria, Węgry, Polska) nowej technologii.
j.bie
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu