Grecja płaci za pomoc
W samym środku kryzysu grecki rząd wydaje miliardy na zbrojenia. Zarabiają na nich głównie francuskie i niemieckie firmy, które sfinansowały pakiet pomocowy dla Grecji.
Ci sami politycy, którzy bili na alarm i domagali się, żeby Europa składała się na pomoc dla Grecji, wciskali Atenom drogie kontrakty zbrojeniowe. Rząd Georgiosa Papandreu, który w ciągu trzech lat musi zaoszczędzić 30 mld euro, w marcu zobowiązał się kupić m.in. dwie supernowoczesne niemieckie łodzie podwodne za 1,3 mld euro i francuskie fregaty za ponad 2 mld euro.
Te zakupy budzą poważne zastrzeżenia nawet wewnątrz greckiego rządu. - Czujemy się nakłaniani do transakcji, których nie chcemy - tłumaczył niedawno grecki wicepremier Teodoros Pangalos.
Zdaniem obserwatorów te zakupy były ceną, jaką walczący o finansowe przetrwanie Grecy musieli zapłacić za firmowany przez UE i MFW kredyt w wysokości 110 mld euro. Jego lwią część wyłożyli właśnie Niemcy i Francuzi. W ten sposób Berlin i Paryż próbowały osłodzić swoim gospodarkom konieczność ratowania bankrutujących Aten z kieszeni własnych podatników. Na dodatek Niemcy i Francja przez ostatnią dekadę zdrowo dorabiały się na intensywnych greckich inwestycjach w zbrojenia. Ateny wydały od tamtej pory na modernizację swoich sił zbrojnych aż 16 mld euro.
Rafał Woś
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu