Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka zagraniczna

Obława na rosyjskich szpiegów

3 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 6 minut

Agenci FBI aresztowali dziesięć osób, które od prawie dwudziestu lat zbierały informacje dla Kremla. Jedenastą zatrzymała wczoraj policja na Cyprze. To największy od lat skandal szpiegowski w relacjach między Waszyngtonem a Moskwą

Siatkę szpiegowską zdemaskowano zaledwie kilka dni po wizycie rosyjskiego prezydenta Dmitrija Miedwiediwa w USA i jego spotkaniu z Barackiem Obamą. Rosja już twierdzi, że oskarżenia są bezpodstawne, a Waszyngton używa "zagrywek z czasów zimnej wojny".

Z informacji, jakie zatrzymani przekazywali Kremlowi, wynika, że byli oni zainteresowani przede wszystkim amerykańską polityką: przechwycone meldunki dotyczą arsenału nuklearnego USA, partii politycznych, zmian personalnych w Centralnej Agencji Wywiadowczej, a także plotek dochodzących z Białego Domu. Jednak - jak twierdzi prowadzące śledztwo w tej sprawie FBI - mimo wieloletniej działalności agentom nie udało się dotrzeć do informacji, które byłyby uznawane przez władze za tajne.

Do pewnego stopnia nie powinno to jednak dziwić: jedenastka oskarżonych o szpiegostwo ludzi nie pracowała w strukturach administracji państwowej. Udawali zwykłych obywateli, budując swoją "legendę" na fałszywych tożsamościach lub podszywając się pod zmarłych obywateli USA. Próbowali też obracać się w kręgach polityków lub ludzi dysponujących nieoficjalną, ale cenną z punktu widzenia służb wywiadowczych wiedzą. Niektórzy z zatrzymanych żyli ze sobą w związkach realnych lub udawanych. Najbardziej rozpoznawaną postacią wśród nich jest znana publicystka hiszpańskojęzycznej gazety "El Diario" Vicky Pelaez.

Z zebranych w czasie siedmioletniego śledztwa informacji wynika, że większość aresztowanych działała na terenie USA od początku lat 90. Zaskakujące, że oprócz stosowania wyrafinowanych technik przesyłania informacji i pieniędzy używali oni też metod rodem z filmów szpiegowskich: pisali wiadomości atramentem sympatycznym albo podmieniali identyczne teczki z zebranymi materiałami na parkowych ławkach.

Wszystkim aresztowanym postawiono zarzut bezprawnego zbierania informacji dla obcego rządu - za co prawo przewiduje do pięciu lat więzienia. Jedenastu osobom dołożono jeszcze zarzut prania pieniędzy, za co grozi z kolei 20-letnia odsiadka. Prokuratorzy zapowiadają jednak, że to dopiero początek i zarzutów, i śledztwa.

Na reakcję Rosji nie trzeba było długo czekać. W wydanym wczoraj oświadczeniu MSZ nazywa zarzuty postawione aresztowanym - a więc i Moskwie - bezpodstawnymi i nieodpowiednimi. - Nie rozumiemy powodów, które popchnęły amerykańskie ministerstwo sprawiedliwości do publicznych deklaracji w duchu "historii szpiegowskich" z czasów zimnej wojny. Podobne "zagrywki" nieraz miały miejsce w przeszłości, choć nasze stosunki z USA poprawiały się - napisali Rosjanie. - Ubolewamy, że doszło do tego po zadeklarowaniu przez nową administrację amerykańską nowego otwarcia w z stosunkach z nami - dodało rosyjskie MSZ.

@RY1@i02/2010/125/i02.2010.125.000.011a.001.jpg@RY2@

Fot. AP

Zatrzymani szpiedzy usłyszeli zarzuty bezprawnego zbierania informacji dla obcego rządu. Grozi za to 5 lat więzienia

Mariusz Janik

mariusz.janik@infor.pl

Niekoniecznie. Przede wszystkim chodzi o klarowny sygnał, że działalność szpiegowska na terenie USA nie będzie tolerowana. Jednak z reguły w takich przypadkach działania wywiadów wyraźnie oddziela się od bieżącej współpracy dyplomatycznej i politycznej.

Na razie w Rosji mówi się w tej chwili wyłącznie o tym, że w USA są siły, które wkładają dużo wysiłku w to, by zakłócić poprawiające się stosunki między Waszyngtonem a Moskwą. Być może pojawią się pewne trudności w rozmowach na temat porozumień dotyczących nierozprzestrzeniania broni atomowej. Nie da się też wykluczyć sytuacji, gdy władze rosyjskie zechcą w rewanżu wyrzucić z Rosji jakichś amerykańskich dyplomatów.

Politycy w obu stolicach doskonale zdają sobie sprawę, że zdemaskowana w Stanach Zjednoczonych siatka została założona przed wielu laty - w innych okolicznościach politycznych - a i śledztwo toczyło się od kilku lat. Sprawa nie ma więc charakteru bieżącego, a na dodatek to nie byli agenci zajmujący stanowiska w strukturach państwa. To byli raczej ludzie, którzy starali się poznać a to byłego urzędnika, a to byłego bankowca - i poznać ich opinie. Siatka miała więc mniej agresywny charakter, niż mogłaby mieć. Zresztą z dostępnych informacji na temat preferowanego przez Moskwę charakteru działań wywiadowczych wynika, że Rosjanie wolą teraz stosować bardziej subtelne i dyskretne metody zbierania informacji.

Najprawdopodobniej na pierwszym miejscu rosyjscy agenci są zainteresowani amerykańskimi technologiami oraz programami wojskowymi. W ramach zdemaskowanej właśnie siatki pracowali ludzie, którzy byli też zainteresowani polityczną filozofią, jaką kieruje się administracja Obamy.

@RY1@i02/2010/125/i02.2010.125.000.011a.002.jpg@RY2@

Fot. Materiały Prasowe

Stephen Flanagan, wicedyrektor waszyngtońskiego Centrum Studiów Strategicznych i Międzynarodowych, ekspert ds. bezpieczeństwa wewnętrznego USA

, wicedyrektor waszyngtońskiego Centrum Studiów Strategicznych i Międzynarodowych, ekspert ds. bezpieczeństwa wewnętrznego USA

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.