Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Samotny samuraj kontra starość

27 czerwca 2018

Nowy premier Japonii Naoto Kan musi znaleźć sposób na wypłatę emerytur, choć nie ma na to pieniędzy

To będzie najcięższa i najważniejsza batalia w karierze Naoto Kana. Nowy premier Japonii będzie musiał pokonać starość, by uratować swój kraj przed bankructwem.

63-letni polityk, który szefem rządu został 8 czerwca, znany jest z tego, że nie lubi owijać w bawełnę. Dlatego cała Japonia czekała na jego pierwsze wystąpienie, w którym miał ocenić stan gospodarki. 126 milionów ludzi nie usłyszało słów otuchy. - Dług publiczny jest przeogromny, a finanse publiczne są w najgorszym stanie spośród wszystkich państw rozwiniętych. Musimy się zreformować, by uniknąć załamania w greckim stylu - mówił. I sypał liczbami: dług publiczny wzrósł w 2009 roku do 200 proc. PKB, a deficyt budżetowy do 8 proc. PKB. Nikt nie podważał jego słów: zanim Naoto Kan został szefem rządu, był ministrem finansów.

Kan znany jest też z tego, że nie lubi przegrywać i że lubi wyzwania - dlatego obiecał zdusić deficyt budżetowy do zera do roku 2020. Na razie pracuje nad planem reform: wiadomo, że Japończyków czekają cięcia w wydatkach i podwyżki podatków, ale już wiadomo, że kluczem do sukcesu będzie zwycięstwo nad starością. I to dosłownie. W ciągu najbliższych lat na emerytury przejdzie kilka kolejnych milionów Japończyków, a w państwowej kasie nie ma pieniędzy na wypłatę świadczeń. Do tej pory rząd w Tokio, by mieć środki na zobowiązania, zaciągał pożyczki oraz sprzedawał obligacje, ale to spowodowało popadnięcie w ogromne wewnętrzne zadłużenie. Naoto Kan chce je radykalnie zmniejszyć, będzie więc musiał znaleźć sposób na wyciągnięcie finansów Japonii z błędnego koła, w których trwały od dekad. Na razie nad tym pracuje.

Na pewno w tym trudnym zadaniu będzie mógł liczyć na poparcie społeczeństwa - z dwóch powodów. Po pierwsze - cieszy się sympatią, bo nie wywodzi się z żadnej z tradycyjnych dynastii, których przedstawiciele parali się polityką (z takiej dynastii wywodzi się np. jego poprzednik na stanowisku premiera Yukio Hatoyama - szefami rządów byli jego ojciec oraz dziadek). Kan jest synem prostego biznesmena, ukończył Instytut Technologiczny w Tokio. Musiał ciężko zapracować na to, by w końcu stać się politykiem, dopiero za trzecim razem udało mu się zdobyć poselski mandat. - Dorastałem w typowej kupieckiej rodzinie. Nie miałem ani wpływowych przyjaciół, ani koneksji. Myślę, że z taką przeszłością mogą być Japonii bardzo pomocny - powiedział ostatnio Kan.

Po drugie Japończycy mają w pamięci jego bezprecedensowy uczynek z roku 1996, gdy był ministrem zdrowia. Zerwał wówczas wielką zmowę milczenia i ujawnił aferę, którą kolejne rządy starały się zatuszować: w latach 80. ubiegłego wieku krwi skażonej wirusem HIV używano do produkcji leków dla chorych na hemofilię. Kontakt z wirusem wywołujących AIDS miało nawet trzy tysiące osób. Naoto Kan spowodował tym wielki polityczny kryzys: przez niego rządząca Partia Liberalno-Demokratyczna na długie lata straciła twarz. Ale on zyskał szacunek.

Teraz liczy na to, że Japończycy ponownie mu zaufają. - Czekają nas bardzo trudne reformy. Musimy przekonać ludzi, że wiemy, co czynimy - powiedział tuż po tym, jak został premierem.

@RY1@i02/2010/122/i02.2010.122.000.024a.001.jpg@RY2@

Fot. Reuters/Forum

Naoto Kan postraszył Japończyków, że jeśli nie zgodzą się na zaciskanie pasa, krajowi grozi grecki kryzys

Piotr Czarnowski

piotr.czarnowski@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.