Giganci chińskiego biznesu kolonizują Syberię
Dzięki tłumnie zjeżdżającym na Syberię Chińczykom, rosyjski Daleki Wschód jest jedynym rejonem Federacji, w którym poziom inwestycji i wymiany handlowej regularnie rośnie. A jeszcze kilka lat temu przybysze zza Wielkiego Muru uchodzili za zagrożenie.
W 2009 r. wartość wymiany handlowej między oboma państwami sięgnęła niemal 40 miliardów dolarów, a w tym roku powinna być jeszcze wyższa. Z opublikowanych ostatnio przez władze w Pekinie danych wynika, że tylko w pierwszych pięciu miesiącach tego roku granicę między Rosją a Chinami przekroczyły towary warte 21 miliardów dolarów. Eksporterzy odnotowali na tych rynkach przeszło 50-procentowe wzrosty w porównaniu z ubiegłym rokiem. Państwo Środka wskoczyło na pozycję trzeciego - po Niemczech i Holandii - partnera biznesowego Rosji. To rezultat chińskiej ekspansji na Syberii.
Przez lata rosyjski Daleki Wschód przyciągał niemal wyłącznie chińskich robotników i drobnych przedsiębiorców zajmujących się handlem tanimi towarami z ojczyzny. Teraz jednak ich śladem idą biznesowe giganty zza Wielkiego Muru. W ostatnich dniach ogłoszono zakończenie prac nad chińskim odcinkiem rurociągu, którym przepływać będzie do Chin rosyjska ropa. Za dwa lata, gdy popłyną pierwsze dostawy, Rosja będzie prawdopodobnie eksportować do Azji co najmniej czwartą część wydobywanego surowca. Już dziś koleją Moskwa wysyła do Państwa Środka 400 tysięcy baryłek surowca dziennie.
Specjalna delegacja państwowego Przemysłowego i Handlowego Banku Chin odwiedziła też kopalnię rud żelaza Kimkan na Syberii. - Stoję na miliardach ton żelaza - powiedział im gospodarz wizyty, dyrektor Wiktor M. Riabow, oprowadzając ich po swojej kopalni. Według niego odpowiedź gości brzmiała: "pospieszcie się więc, bo my jesteśmy gotowi". Chińscy bankierzy chcą pożyczyć Rosjanom 400 milionów dolarów na rozpoczęcie wydobycia surowca. Oba kraje zrzucą się też na most kolejowy na Amurze, którym wydobyty surowiec będzie transportowany z Kimkan do Chin.
To dopiero początek. W czerwcu rosyjskie ministerstwo rozwoju gospodarczego ogłosiło, że zaproponuje inwestorom z Pekinu udział w 16 wielkich przedsięwzięciach gospodarczych na terenie Syberii i w centralnej części kraju. Resort jest gotów dowozić zainteresowanych inwestorów w odludne miejsca w tajdze helikopterami.
Chętnych zapewne nie zabraknie. Dowodem mogą być choćby targi w Harbinie, stolicy graniczącej z Rosją chińskiej prowincji Heilongjiang. W połowie czerwca, w tegorocznej edycji imprezy wzięło udział 100 tysięcy chińskich firm i około 10 tysięcy biznesmenów z 80 innych krajów. Tymczasem jeszcze kilka lat temu były to senne, prowincjonalne targi dla lokalnego biznesu.
Gospodarcza ekspansja z Państwa Środka nie odbywa się bezkolizyjnie. Tym bardziej że Chiny na masową skalę dzierżawią też na rosyjskim Dalekim Wschodzie ziemię rolną. Jak dotąd w ich rękach znalazło się około 340 tys. hektarów gruntów w regionie. Dzierżawcy skłaniają też swoich rodaków do podejmowania pracy sezonowej w Rosji. Co roku migracja ta obejmuje kilkaset tysięcy osób.
- Relacje Moskwy z Pekinem wciąż są podszyte strachem przed wielomilionową masą, która w ślad za inwestycjami ponownie zaleje Syberię - mówi w rozmowie z "DGP" Alex Nice, ekspert Królewskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych w Londynie. - Jednak odkąd rządzi prezydent Dmitrij Miedwiediew i trwa modernizacja kraju, dobre stosunki z Pekinem są bezwzględnie konieczne, zwłaszcza w regionie, który na innych partnerów praktycznie nie może liczyć - dodaje.
@RY1@i02/2010/120/i02.2010.120.000.0014.001.jpg@RY2@
Chińskie inwestycje na rosyjskim Dalekim Wschodzie rozkwitają
Współpraca Piotr Włoczyk
Mariusz Janik
mariusz.janik@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu