Łukaszenka atakuje Rosję
Prezydent Białorusi Aleksander Łukaszenka ostro zaatakował Rosję w corocznym przemówieniu do narodu. Wykrzyczał, że to Moskwa jest winna złej sytuacji gospodarczej w jego kraju.
- Przetrwaliśmy czas kryzysu i teraz powinniśmy podziękować za pomoc, ale nie Rosji - naszej kochanej matuszce. Komu powinniśmy podziękować? Naszym, w cudzysłowie, wrogom: MFW, Europie i Zachodowi. Dzięki ich pomocy nasz kraj przetrwał - mówił w parlamencie Łukaszenka. Tegoroczne wystąpienie Batki trwało trzy godziny. Nic nie przeszkodziło mu w antyrosyjskiej tyradzie, nawet wzmagająca się chrypa.
Białoruski przywódca oskarżył także Kreml o to, że celowo próbuje doprowadzić jego kraj do gospodarczej zapaści, by przejąć nad nim kontrolę. - Władze Rosji postanowiły obrać kurs na, jak by to powiedzieć, pragmatyczne stosunki z naszym krajem, którym ton nadają zasady rynkowe. Problem w tym, że te zasady są określane tylko przez jedną stronę. Wprowadzili zaporowe ceny na ropę. Próbują wypchnąć nas ze swojego rynku, izolować nas od szlaków tranzytowych - mówił Łukaszenka.
Komentatorzy podkreślają, że tak ostre wystąpienie białoruskiego prezydenta jest spowodowane rosnącą gorączką wyborczą. Trwa właśnie głosowanie w wyborach lokalnych, a w przyszłym roku Białorusini będą wybierali prezydenta. Nic nie wskazuje na to, by Aleksander Łukaszenka miał zamiar oddać władzę. Szuka więc już teraz kozła ofiarnego, na którego będzie mógł zrzucić winę za złą gospodarczą sytuację kraju.
pc, newsru
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu