Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka zagraniczna

Kreml wie, jak poskromić Kijów

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Najbliższe dwa dni będą kluczowe dla losów Ukrainy. Kijów poprosił Rosję o obniżenie cen gazu. Kreml gotowy jest przystać na tę propozycję, ale w zamian domaga się udziałów w ukraińskim sektorze energetycznym.

- Nasz rząd dyskutuje teraz nad postulowaną przez Ukrainę obniżką cen gazu. Jesteśmy zainteresowani tamtejszym sektorem energetycznym, m.in. elektrowniami wodnymi i przemysłem nuklearnym. Przygotowujemy się do podjęcia ostatecznej decyzji - powiedział wicepremier rosyjskiego rządu Igor Sieczin.

Dziś do Moskwy przylatuje ukraiński minister energetyki Jurij Bojko, by rozmawiać o renegocjacji gazowego kontraktu podpisanego przez poprzednią ekipę. Być może obu stronom uda się wypracować wstępne porozumienie przed środowym spotkaniem prezydentów Wiktora Janukowycza i Dmitrija Miedwiediewa w Charkowie.

Tani gaz ziemny jest kluczowy dla przetrwania Ukrainy. Co roku 46-milionowy kraj konsumuje 52 mld m sześc. błękitnego paliwa (40-milionowa Polska ok. 16,5 mld). Za tysiąc metrów sześciennych musi teraz płacić Gazpromowi 305 dol., nowy prezydent i jego rząd chcieliby zbić cenę do poziomu 240 - 260 dol. Ukrainę stać tylko na tyle, bo finanse państwa są w opłakanym stanie - np. PKB w ubiegłym roku zmniejszył się o 14,1 proc. (w 2007 r. wzrost gospodarczy wyniósł 7,9 proc.). Na pomoc Kijowowi ruszył co prawda Międzynarodowy Fundusz Walutowy, który gotów jest pożyczyć mu 16,4 mln dol. Ale w zamian wymaga zmniejszenia deficytu o połowę - do 6 proc., co wiąże się m.in. z urealnieniem cen gazu dla zwykłych ludzi.

Dzięki fatalnej sytuacji Ukrainy Kreml jest w stanie wymusić na Kijowie ustępstwa. Moskwa zapewne będzie chciała powtórzyć manewr białoruski - tam udało się jej przejąć kontrolę nad firmami przesyłającymi gaz na Zachód, a teraz próbuje wymusić na Aleksandrze Łukaszence oddanie przedsiębiorstw odpowiedzialnych za tranzyt ropy naftowej.

- Rosja w zamian za zmniejszenie cen gazu będzie próbowała osiągnąć co najmniej kilka celów. Nie chodzi tylko o gospodarkę, ale też o politykę - mówi "DGP" dyrektor programów energetycznych w kijowskim Centrum Nomos Mychajło Honczar. Pod wpływem nacisku Kremla nowe władze Ukrainy mogą zmienić prawo, obecnie zabraniające prywatyzacji firm, których własnością są biegnące do UE rurociągi. Kijów sugerował już takie rozwiązanie, bo nie jest w stanie zmodernizować sieci przesyłowej i liczy na pieniądze z zagranicy.

Prawdziwą perłą w koronie jest sieć ogromnych zbiorników na gaz. Ukraina magazynowała w nich błękitne paliwo, na wypadek gdyby Kreml zakręcił kurek, dzięki czemu była w stanie przetrwać gazowe oblężenie. Jednak dopuszczenie Rosjan do zarządzającej zbiornikami firmy nie wydaje się na razie realne, bo tym samym prezydent Wiktor Janukowycz pozbawiłby się swojego najmocniejszego atutu. Może za to próbować zyskać przychylność Moskwy koncesjami politycznymi. Rosyjski mógłby się stać urzędowym językiem Ukrainy, Kijów mógłby też na korzystnych dla Kremla warunkach zgodzić się na przedłużenie dzierżawy gruntu, na którym stoi baza Floty Czarnomorskiej.

Prezydent Wiktor Janukowycz ma niewielkie pole manewru nie tylko z powodu finansowej zapaści państwa. - Nie może liczyć na oligarchów. Oni chcą niższych cen gazu, by móc taniej produkować. Naciskają więc na zawarcie z Rosją kompromisu - podkreśla Mychajło Honczar. I dodaje, że Rosja traktuje Ukrainę jak ciasto z rodzynkami. - Będzie nas zmuszać do oddania kontroli nad kluczowymi branżami gospodarki. A jak wyskubie wszystkie rodzynki, podzielimy los Białorusi - dodaje ekspert z Kijowa.

@RY1@i02/2010/076/i02.2010.076.000.014a.001.jpg@RY2@

Fot. AP

Miedwiediew z Janukowyczem podczas spotkania w Gorki pod Moskwą

współ. nd

Piotr Czarnowski

piotr.czarnowski@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.