Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka zagraniczna

Najważniejsze zagrożenie dla Ameryki

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Biały Dom nie chce dopuścić do sytuacji, w której broń nuklearna dostałaby się w ręce terrorystów.

Na rozpoczętym wczoraj w Waszyngtonie bezprecedensowym szczycie 47 przywódców najważniejszych państw świata Barack Obama będzie przekonywał do współpracy przy zapobieganiu aktom terroru, w których wykorzystywana jest broń masowego rażenia.

To największe organizowane przez Amerykanów spotkanie światowych przywódców od ponad 60 lat. Ostatni raz Biały Dom gościł tylu światowych liderów w 1945 roku, podczas spotkania założycielskiego ONZ. Do Waszyngtonu zjechali m.in. chiński prezydent Hu Jintao, niemiecka kanclerz Angela Merkel, francuski prezydent Nicolas Sarkozy, premierzy Indii i Pakistanu Manmohan Singh i Yusuf Raza Gilani oraz sekretarz generalny ONZ Ban Ki-mun.

Eksperci uważają, że szczyt w Waszyngtonie będzie dla administracji Obamy prawdziwym testem zdolności do mobilizowania świata wokół wyznaczonego celu. USA chcą położyć kres czarnemu rynkowi materiałów nuklearnych na świecie i poddać ścisłej kontroli arsenały jądrowe wszystkich państw posiadających tego typu broń. Amerykańscy specjaliści przestrzegają szczególnie przed błyskawicznie rozwijającym swój potencjał nuklearny Pakistanem, gdzie trwają prace nad rozbudową arsenału, a jednocześnie w zachodniej części kraju toczy się wojna domowa z pakistańskimi talibami i terrorystami.

Wszystko po to, by materiały rozszczepialne nie dostały się w niepowołane ręce. - Wiemy, że organizacje takie jak Al-Kaida podjęły starania o zdobycie broni nuklearnej. Broni masowego rażenia, której nie zawahają się użyć - podkreślił Obama na spotkaniu z dziennikarzami zorganizowanym przed waszyngtońską konferencją. Zdaniem amerykańskiego prezydenta taka możliwość jest obecnie największym zagrożeniem dla bezpieczeństwa narodowego Stanów Zjednoczonych.

Nie będzie to jedyny temat obrad. W mniej lub bardziej oficjalny sposób Biały Dom będzie zabiegał o wsparcie Pekinu i Moskwy dla nałożenia nowych sankcji na Iran i - być może - Koreę Północną. Temu miało służyć m.in. zorganizowane jeszcze przed rozpoczęciem obrad spotkanie Baracka Obamy z Hu Jintao. Jednak zarówno Chiny, jak i Rosja konsekwentnie stoją na stanowisku, że przynajmniej irański program nuklearny może mieć charakter cywilny. Amerykanie nie zaprosili na szczyt przedstawicieli Teheranu i Phenianu.

Mariusz Janik

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.