Putin traci poparcie Rosjan
Tysiące ludzi demonstrowało w sobotę w całej Rosji - od Kaliningradu po Władywostok - w ramach zorganizowanego przez opozycję Dnia Gniewu. Domagali się dymisji premiera Władimira Putina.
Ponieważ w większości miast manifestanci nie uzyskali zgody na demonstracje, wielu opozycjonistów zostało aresztowanych. W Moskwie spośród ok. 500 manifestantów, którzy zebrali się na placu Puszkina, ponad 70 trafiło do milicyjnych radiowozów. W Nowosybirsku i Archangielsku prewencyjnie aresztowano liderów opozycji.
Demonstranci wyrażali niezadowolenie z fiaska polityki gospodarczej Putina, której efektem jest obniżenie poziomu życia w Rosji. Poza tym niemal wszystkie wiece miały regionalną specyfikę: w Petersburgu domagano się przywrócenia wybieralności gubernatorów, we Władywostoku protestowano przeciw nowemu podatkowi na importowane samochody. W Kaliningradzie, trzymając wysoko mandarynki, manifestanci wyrażali niechęć do przysłanego z Moskwy gubernatora Gieorgija Boosa.
Wielotysięczne manifestacje w Kaliningradzie w styczniu tego roku były pierwszym wyraźnym sygnałem narastania nastrojów antyputinowskich w Rosji. Ich potwierdzeniem okazał się niespodziewanie słaby rezultat partii Putina w wyborach regionalnych i lokalnych 14 marca. W ich wyniku Jedna Rosja straciła większość w 4 z 8 regionów Rosji i merostwo Irkucka.
Zdaniem socjologów trudna sytuacja gospodarcza Rosji powoduje, że protesty będą się nasilać. Według sondażu Fundacji Opinii Publicznej (FOM) coraz więcej Rosjan jest gotowych brać udział w protestach - obecnie odsetek ten wynosi 29 proc. To o 9 pkt proc. więcej niż w lutym.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu