Grecy na czele niezadowolonych
Po raz trzeci w tym miesiącu Grecję sparaliżował strajk generalny zorganizowany przez największe centrale związkowe w proteście przeciw reformom rządu Georgiosa Papandreu.
Choć protesty nie zmuszą premiera do ustępstw, to już doprowadziły do rebelii w jego partii. Podobne turbulencje mogą wkrótce dotknąć resztę europejskich partii lewicy.
Wczoraj na 24 godziny stanął ruch na lotniskach i w portach, nie pracowały publiczne szkoły, szpitale i komunikacja miejska. Nawet greckie serwisy informacyjne pracowały na pół gwizdka - część dziennikarzy zdecydowała się wziąć udział w proteście. Podobnie jest we Francji, w Wielkiej Brytanii, Niemczech.
Konsekwencje tej sytuacji odczuwają zwłaszcza europejskie partie lewicowe. - Kryzys ożywił europejskie związki zawodowe i zmusił lewicę do porzucenia wszelkich odniesień do liberalizmu gospodarczego. Żadna trzecia droga nie wchodzi już dziś w rachubę - mówi DGP Michel Wieviorka, dyrektor Centrum Analiz Socjologicznych w Paryżu.
Z pozoru to doskonały moment dla stworzonych w ostatnich latach ugrupowań typu francuskiej Nowej Partii Antykapitalistycznej czy niemieckiej Lewicy (Die Linke), które odwołują się do klasycznego socjalizmu i ruchów robotniczych. Jednak zarówno dogmatyczne partie lewicowe, jak i ruchy społeczne typu ATTAC jak dotąd nie zyskały na fali protestów. - Strajki w Europie mają charakter defensywny: chodzi w nich o obronienie zdobyczy państwa dobrobytu, a nie rewolucję - twierdzi Wieviorka.
Zdaniem Joachima Scharlotha, szwajcarskiego socjologa z uniwersytetu w Zurychu, dzisiejsi krytycy kapitalizmu dzielą się dziś na partie populistyczne i niesformalizowane ruchy społecznościowe, które stawiają raczej na happeningi niż wystawianie swoich kandydatów do walki wyborczej. - Dlatego Europa na razie nie wybuchła - mówi nam Scharloth. - Teoretycznie przy nowoczesnych metodach komunikacji, mobilności i powszechnej świadomości globalnych powiązań powinniśmy mieć ruch wykraczający poza narodową perspektywę. Tymczasem Islandczyków zajmują problemy Islandii, Greków - Grecji itd. Paradoksalnie zręby międzynarodowego ruchu antyglobalistycznego były silniejsze przed kryzysem - podsumowuje w rozmowie z DGP niemiecki socjolog Dieter Rucht.
@RY1@i02/2010/050/i02.2010.050.000.011a.001.jpg@RY2@
Fot. AFP/East News
Anarchiści walczą na ulicach Aten z policją
Mariusz Janik
mariusz.janik@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu