Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Szef FDP: skończmy z socjalistyczną mentalnością

27 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Koniec zawieszenia broni w sprawie reform niemieckiego państwa socjalnego. Wicekanclerz Guido Westerwelle zarzucił rodakom, że żyją w atmosferze "mentalnego socjalizmu, którego nie da się na dłuższą metę utrzymać".

- W naszym państwie od lat panuje atmosfera dekadencji charakterystyczna dla schyłkowego okresu Cesarstwa Rzymskiego. Nie może być tak, że i aktywni zawodowo, i korzystający z pomocy państwa bezrobotni żyją na takim samym poziomie. Niemieckie państwo socjalne trzeba zreformować - powtarza od kilku dni Westerwelle. Szef liberalnej FDP, który po wrześniowych wyborach do Bundestagu zawiązał koalicję z chadecją Angeli Merkel, najwyraźniej wziął sobie do serca fatalne recenzje, jakie ich wspólny rząd zebrał po pierwszych 100 dniach od objęcia władzy. Jednym z podstawowych zarzutów wobec gabinetu był brak wyraźnego profilu gospodarczego. - Zaowocowało to przede wszystkim znaczącym spadkiem poparcia dla FDP, która miała być u boku wiecznie niezdecydowanej Merkel gwarantem powiewu gospodarczej liberalizacji. Westerwelle wyciągnął lekcję z tej nauczki - mówi nam komentator Sterna Hans-Peter Schuetz.

Co proponuje szef FDP? Na razie niewiele konkretów. - Chodzi mi na początek o przełamanie pewnej blokady, która zadomowiła się w naszym życiu publicznym. Ludzie chcą usłyszeć prawdę, a brzmi ona: dziś wydajemy na państwo socjalne ok. 45 proc. niemieckiego budżetu. Licząc razem z rosnącym zadłużeniem, to ok. 60 proc. Tak dalej się nie da - mówił wicekanclerz we wczorajszej rozmowie z Frankfurter Rundschau. Od czasu przejęcia władzy przez Angelę Merkel w 2005 r. żaden członek rządu nie wzywał do reform fundamentów społecznej gospodarki rynkowej w tak jednoznacznych słowach. Było wręcz odwrotnie. Pod rządami wielkiej koalicji (2005 - 2009) cofnięto niektóre próby liberalizacji rynku pracy rozpoczęte przez rząd Gerharda Schroedera w ramach tzw. Agendy 2010, wydłużając np. czas otrzymywania zasiłku przez najstarszych bezrobotnych i wprowadzając płace minimalną w niektórych branżach.

Kolejny nieoczekiwany cios dla zwolenników liberalizacji niemieckiej gospodarki nadszedł na początku lutego z Karlsruhe. Niemiecki trybunał konstytucyjny orzekł, że przysługujący obecnie każdemu bezrobotnemu Niemcowi zasiłek w wysokości 359 euro (tzw. Harz IV) nie zapewnia gwarantowanego przez konstytucję życia powyżej minimum socjalnego. Zastrzeżenia trybunału wzbudziło zwłaszcza to, że ustawa przyznaje dzieciom pozostającym pod opieką bezrobotnego jedynie 60 do 80 proc. zasiłku, co utrudnia im wyjście z zaklętego kręgu biedy. Sprawa może mieć poważne konsekwencje dla niemieckiego budżetu, bo dziś z Harz IV żyje ok. 6,7 mln Niemców, co stanowi ok. 8 proc. całej populacji.

Szanse na postulowaną przez Westerwellego reformę niemieckiego państwa socjalnego są jednak niewielkie, bo nie powiodło się to jak dotąd żadnemu rządowi. Choć pierwsze głosy o wyczerpaniu modelu pojawiły się już w latach 70. kanclerze Helmut Schmidt i Helmut Kohl odsuwali sprawę na święte nigdy. Na poważnie wzięła się za to dopiero koalicja SPD - Zieloni pod wodzą Schroedera. - Próby uelastycznienia rynku pracy i zmniejszenia zasiłków stały się bezpośrednim powodem upadku tamtego rządu. Pod wpływem niezadowolenia społecznego partia kanclerza pękła na pół, a Schroeder musiał oddać władzę - przypomina znawca historii niemieckiej lewicy Daniel Friedrich Sturm. Jego następczyni Angela Merkel unikała tematu jak ognia. Być może teraz będzie musiała zmienić nastawienie pod wpływem swojego współkoalicjanta.

@RY1@i02/2010/033/i02.2010.033.000.011a.001.jpg@RY2@

Fot. AFP

Guido Westerwelle (po lewej) wreszcie odkrył karty. Czy przekona Angelę Merkel?

rafal.wos@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.