Smutny rozdział historii Ameryki
Guantanamo zostanie zamknięte nie później niż w ciągu roku od tej chwili - obiecywał prezydent Barack Obama, podpisując 22 stycznia 2009 roku rozporządzenia dotyczące zamknięcia kontrowersyjnego obozu.
Rok później więzienie funkcjonuje jak gdyby nigdy nic, przysparzając Obamie niemal tyle samo zgryzot, ile jego poprzednikowi.
Likwidacja Gitmo miała być symbolicznym początkiem "nowej moralności" Ameryki i samego Obamy.
Z pozoru trudno o trafniejszy wybór. Z wszystkich czarnych dziur CIA Guantanamo było największą - przez bazę przewinęło się zapewne około ośmiuset podejrzanych, w tym 13-latek, Mohammed Ismail Agha. Co więcej, 66 proc. z nich zostało schwytanych przez pakistańskie służby bezpieczeństwa. Kolejne 20 proc. przez afgański Sojusz Północny. - Ile przy tej okazji załatwiono własnych porachunków? - pytali krytycy Guantanamo, przypominając też, że Amerykanie płacili za każdego schwytanego "podejrzanego": za pomysłodawcę zamachów 11 września, Chaleda Szejka Mohammeda, 25 milionów dolarów, a za przeciętnego taliba - po kilka tysięcy. Tak czy inaczej fortunę, jak na afgańsko-pakistańskie warunki.
Guantanamo było też symbolem brutalności Ameryki. Trzymani w klatkach 2 na 3 metry więźniowie byli poddawani podtapianiu (waterboarding), prawdopodobnie bici, pozbawiani snu puszczaną na okrągło głośną muzyką, znieważani. Tylko w 2003 r. odnotowano tam 350 przypadków samookaleczenia. Oficjalnie jednak do 2008 roku było tylko 41 prób samobójczych.
Za to więźniowie opuszczali obóz jako radykałowie pełną gębą. Z ostatnich danych Pentagonu wynika, że co piąty wrócił - lub przystał - do Al-Kaidy. Dziennikarze, którzy odnajdowali byłych podejrzanych w Pakistanie, Wielkiej Brytanii czy Niemczech, niemal zawsze słyszeli tę samą historię: przed Guantanamo nie wierzyłem w Allaha, dziś liczy się tylko on. Będąc pod wrażeniem determinacji więźniów i ich odwagi, na islam przeszedł nawet strażnik z Guantanamo Terry C. Holdbrooks. Podobno zresztą nie on jeden.
Dziś w Guantanamo przebywa prawdopodobnie około dwustu osób.
Ale koszty ich utrzymania idą w miliony. 54 miliony dolarów kosztowało wybudowanie ściśle strzeżonych i dozbrojonych instalacji wewnątrz amerykańskiej bazy wosjkowej na Kubie. Ale to dopiero początek listy wydatków. Roczne wydatki na Guantanamo szacuje się na ok. 90-118 mln dolarów. Budowany jeszcze półtora roku temu kompleks budynków dla prawników specjalnych trybunałów US Army miał kosztować kolejne 10-12 mln. W sumie na Gitmo Ameryka mogła już wydać nawet miliard dolarów. Obrazki z Guantanamo doprowadzały do furii tak muzułmanów, jak i obrońców praw człowieka.
Plan był więc prosty: obóz zamknąć, a więźniów przerzucić do więzienia w stanie Illinois kupionego przez władze federalne od stanowych. Okazało się to trudniejsze, niż ktokolwiek mógł się spodziewać. - Autor planu zamachów 11 września i niektórzy inni więźniowie rzeczywiście mogą stanąć przed cywilnymi sądami w USA - mówi nam Chris Brown, specjalista ds. prawa międzynarodowego London School of Economics. - Innych jednak nie sposób osądzić w ten sposób. Wiemy, że są niebezpieczni, lecz nie mamy na to dowodów, które nie do podważenia w sądzie - dodaje.
To nie wszystko. - Polityczna cena zamknięcia tego obozu dramatycznie rośnie - twierdzi Matthew Waxman, były wysoki rangą urzędnik Pentagonu, który wcześniej zajmował się sprawami przetrzymywanych przez Amerykę osób podejrzanych o terroryzm. Dziś Waxman wspiera likwidację kontrowersyjnego więzienia. - Aby zamknąć Guantanamo, Obama musiałby np. odesłać więźniów do Jemenu, który postrzega się dziś jako bezpieczną przystań terrorystów - zastrzega jednak. - Lub ewentualnie osadzić ich w którymś amerykańskim więzieniu bez procesu - podkreśla.
- Guantanamo przyniosło efekty przeciwne do zamierzonych. Stosowane tam tortury i brutalne traktowanie więźniów były wodą na młyn terrorystycznej propagandy - podkreśla w rozmowie z nami Chris Brown. - Jednak istnienie tego typu ośrodków jest po prostu nieuniknione. Skoro nie da się go przenieść do Jemenu czy Illinois, będzie musiało pozostać na Kubie. W tych okolicznościach nie potrafię sobie wyobrazić żadnej realnej daty zamknięcia tego obozu - dodaje.
@RY1@i02/2010/014/i02.2010.014.000.010a.001.jpg@RY2@
Strażnicy w amerykańskiej bazie Guantanamo Bay transportują więźnia
Fot. Reuters/Forum
Dotyczyło to również wielu osób porwanych przez CIA. Za "klasyczny przykład" uchodzi Hassan Mustafa Osama Nadr, porwany w Mediolanie i deportowany do Egiptu szlakiem więzień CIA.
Ten sam los spotkał Chaleda Al-Masriego, Niemca libańskiego pochodzenia, który został uprowadzony na granicy Macedonii wywieziony do... Afganistanu, przez kilka miesięcy torturowany, a w końcu zwolniony bez słowa wyjaśnienia. Żaden z agentów CIA zamieszanych w porwania nie stanął przed sądem.
mariusz.janik@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu