Może być i Janukowycz
Janukowycz i Tymoszenko przejdą do drugiej tury wyborów prezydenckich. Które z tej pary skuteczniej umocni niepodległość Ukrainy? Sentymenty każą wskazać pomarańczową Tymoszenko, ale świeża pamięć jej czynów wzdraga przed taką odpowiedzią. Jedno warte drugiego. Czas więc oswajać się z myślą, że ostatecznie zwycięży Janukowycz. Nie jest to dla nas wcale zła wiadomość.
Owszem, pod koniec 2004 r. Wałęsa i Kwaśniewski przemawiali na kijowskim Majdanie u boku Juszczenki, by powstrzymać zwycięstwo Janukowycza osiągnięte dzięki oszustwom. Ale czasy się zmieniły. Przed wczorajszymi wyborami obie strony - pomarańczowa i niebieska - były podejrzewane o szykowanie cudów nad urną. Janukowycz też jest inny. Odrzucił knajacki sznyt i stał się... europejski. Na tle konkurentki nie wypada gorzej i broni realnych ukraińskich interesów gospodarczych. Warto pamiętać, że jego finansowe zaplecze to sektor węglowo-stalowy, realny konkurent Rosjan na rynkach światowych.
Polska ma na Ukrainie stałe interesy - potrzebujemy bufora między nami a Rosją. Każdy, kto będzie go umacniał, jest dla nas korzystny. Obaj kandydaci rokują tak samo. Tymoszenko - dobrze, Janukowycz - też nie najgorzej. Złudzenia o ucywilizowaniu i westernizacji Ukrainy odłóżmy chwilowo na lepsze czasy.
@RY1@i02/2010/011/i02.2010.011.000.002b.101.jpg@RY2@
Andrzej Talaga
Andrzej Talaga
andrzej.talaga@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu