Groźby Google’a Chinom niestraszne. Hakerzy opłacani przez Pekin to światowa awangarda
Chiny nie przejmują się ultimatum Google’a, który po tym jak hakerzy z Państwa Środka spenetrowali jego serwery, zagroził porzuceniem tego rynku.
Eksperci podkreślają, że nieprzejednane stanowisko Pekinu nie dziwi, bo komputerowe szpiegostwo jest w tym kraju hołubione przez władze i wykorzystywane do walki z Zachodem o wpływy. - Chiny z radością godzą się na działalność zagranicznych firm internetowych, pod warunkiem że będą to czyniły zgodnie z prawem - powiedziała wczoraj Yu Jiang z biura prasowego MSZ. I zaraz dodała, że w jej kraju kodeksy przewidują surowe kary za włamania do komputerów oraz inne formy ataków online.
Tak chińskie władze odniosły się w końcu do oskarżeń internetowego giganta z Kalifornii. Google ujawnił dwa dni temu, że w grudniu chińscy hakerzy włamali się na jego serwery oraz spenetrowali sieci 20 innych firm - m.in. Yahoo! i Adobe. Szefostwo Google podało, że celem włamywaczy były przede wszystkim konta e-mailowe w serwisie Gmail.com należące do obrońców praw człowieka. Firma zarządziła także przegląd komputerów osób poszkodowanych - sprawdzane jest, czy maszyn nie zainfekowano szkodliwymi programami: końmi trojańskimi i wirusami.
Włamanie na serwery Gogle’a nie jest pierwszym tak zmasowanym atakiem na zachodnie sieci komputerowe. Amerykańskie i europejskie firmy i instytucje odnotowały już kilka potężnych uderzeń - mozolnie odkrywane tropy wiodły zawsze do Państwa Środka. W listopadzie 2006 r. hakerzy włamali się do komputerów Wojskowej Akademii Morskiej w Norfolk, skąd wykradli programy symulujące przyszłe konflikty, tzw. gry wojenne. Departament Obrony USA w ubiegłym roku niechętnie przyznał, że Chińczycy wykradli m.in. plany budowy myśliwca najnowszej generacji F-35 Lightning II.
Zagrożenie atakami na sieci komputerowe jest na tyle poważne, że w ramach US Army działa już Centrum Dowodzenia Cyberprzestrzennego. - Czeka nas wyjątkowo trudna praca, bo Pekin rzucił do tej batalii potężne siły - ostrzegał na samym początku gen. Robert "Bob" Elder, który dowodzi nową jednostką.
Bezpieczna nie jest także Europa. W sierpniu 2007 r. rządy Francji, Niemiec oraz Wielkiej Brytanii poinformowały, że ich sieci komputerowe zostały spenetrowane przez hakerów z Państwa Środka. Pekin, rzecz jasna, oskarżenia odrzucił.
- Chińczycy wykradają nie tylko wojskowe projekty, ale też technologiczne nowinki. W tej sytuacji nie dziwi szybki rozwój tego państwa. To, co innym zajmuje dziesięć lat badań, Chińczykom kilka chwil potrzebnych na złamanie komputerowych zabezpieczeń - mówi nam ekspert amerykańskiej Fundacji Heritage Peter Brookes. Faktycznie, Państwo Środka zaczęło w ostatnich latach odważnie wchodzić na rynki, które do tej pory zajmowały potężne koncerny z Korei Południowej i Japonii.
Podejrzenia, że komputerowe hakerstwo stało się w Chinach częścią półoficjalnej polityki, znalazło niedawno potwierdzenie. Naukowcy z Toronto poinformowali, że komputerowi szpiedzy z Chin przejęli kontrolę nad 1295 komputerami ze 103 państw. I nie były to urządzenia przypadkowych ludzi, ale głównie osób związanych z finansami i naukowców zajmujących się nowoczesnymi technologiami.
7 tyle potężnych ataków przypuścili chińscy hakerzy na zachodnie firmy i instytucje od 2006 r.
Piotr Czarnowski
piotr.czarnowski@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu