Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka zagraniczna

Ashton lepiej, ale bez wizji unijnej dyplomacji

29 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 6 minut

Szefowa unijnego MSZ przez ostatnie dwa miesiące poprawiła swoją wiedzę na temat spraw międzynarodowych. Nie uniknęła jednak wpadek. Jej zdaniem Unia ma wojska w Afganistanie. O Ukrainie, Rosji i energetyce mówiła ogólnikami

Mimo to nie zdołała przekonać, że będzie w nowej roli kimś więcej niż tylko sprawnym i sympatycznym wykonawcą woli państw członkowskich. Nie uniknęła również wpadek - jak ustaliliśmy, w odpowiedziach pisemnych na pytania posłów znalazł się fragment.. że Unia Europejska ma swoje wojska w Afganistanie. Udowodniła również, że nie orientuje się w sprawach wschodnich i energetyce, które szczególnie interesują Polskę.

Kandydatka na najbardziej intrygującą posadę w europejskiej biurokracji, jak mówi się w Brukseli, była przepytywana bez przerwy przez trzy godziny. Do końca starała się zachować brytyjski spokój. Choć im bliżej końca maratonu, tym jej odpowiedzi stawały się coraz bardziej ogólnikowe i mniej precyzyjne.

Ashton zaczęła pewna siebie. - To ja, w porozumieniu z państwami członkowskimi, będę wyznaczać fundamentalne kierunki unijnej polityki zagranicznej - mówiła pytana o to, jak ułożą się stosunki w nowej instytucjonalnej architekturze UE po wejściu w życie traktatu lizbońskiego. Momentami Brytyjka starała się pokazać, że nie chce być tylko kolejnym obłym unijnym dyplomatą, co często zarzucano jej poprzednikom Javierowi Solanie i Benicie Ferrero-Waldner. - Nie jestem cicha i potulna. Pokażę też, że potrafię być skuteczna. Wykorzystam historyczną szansę na zbudowanie unijnej służby dyplomatycznej, i będzie ona naszą dumą - mówiła do posłów zgromadzonych w sali im. Anny Lindh w brukselskiej siedzibie europarlamentu.

Nie dała się też sprowokować ostrymi wyrzutami ze strony kilku europosłów, którzy dworowali z jej braku europejskiego doświadczenia czy nieznajomości kwestii obronności. 53-letnia socjalistka spokojnie przyjęła także żądanie przeprosin za to, że w latach 70. działała w organizacji CND postulującej jednostronną rezygnację z broni atomowej przez Wielką Brytanię. - Lata 70. to były inne czasy. A teraz mamy zupełnie inną sytuację międzynarodową - odpierała zarzuty.

Tym razem Ashton była już dużo lepiej przygotowana niż 2 grudnia, gdy wielokrotnie musiała prosić posłów, by dali jej czas do pogłębienia swojej wiedzy na tematy międzynarodowe. Operowała liczbami i faktami, choć kilkakrotnie musiała odpowiadać posłom: "Nie wiem, muszę przedyskutować sprawę z liderami państw członkowskich". Brak konkretnej strategii uderzał zwłaszcza w sprawach Afganistanu i Wschodu - co szczególnie interesuje Polskę.

Im bardziej dokładne pytanie, tym Ashton była mniej konkretna. - Z Rosją trzeba rozmawiać, ale jednocześnie dokładnie obserwować jej gazowe poczynania - odpowiadała mętnie na pytania europosła PO Jacka Saryusza-Wolskiego. - Gazociąg Północny? Uważam, że Europa potrzebuje dywersyfikacji źródeł energii - usłyszał z kolei Paweł Kowal z PiS. - Będziemy uważnie przyglądać się sytuacji na Ukrainie po wyborach prezydenckich - skwitowała Ashton dociekliwość Marka Siwca (SLD), który domagał się ujawnienia konkretnych scenariuszy KE dla wschodniego sąsiada Polski.

- To nie jej wina - bronił Ashton w kuluarach brytyjski europoseł William Darmouth. - Ashton nie ma międzynarodowego formatu, ale przecież nawet polityk w stylu Blaira albo Junckera nie byłby w stanie udzielać precyzyjnych i odważnych odpowiedzi. W Unii karty rozdają państwa członkowskie, a nie urzędnicy - powiedział. - Ashton to najlepsze, co dziś mamy. Jej kandydatura była od początku kompromisem, na który potrafili zgodzić się unijni liderzy - dodaje jeden z dyplomatów.

Teraz kandydatura Ashton trafi pod ocenę szefów klubów politycznych w europarlamencie.

- Ashton nie wyszło pierwsze przesłuchanie, ale dobrze wykorzystała przerwę świąteczną - ocenia szef brukselskiego European Policy Center Antonio Missiroli. Poza tym wydaje się, że szefowie dwóch największych frakcji w PE Martin Schulz i Joseph Daul zawarli swoisty pakt o nieagresji, który otwiera komisji Barroso drzwi do drugiej kadencji.

@RY1@i02/2010/007/i02.2010.007.000.008a.101.jpg@RY2@

Fot. AFP

Szefowa unijnej dyplomacji przez trzy godziny odpowiadała na pytania unijnych deputowanych

Rafał Woś z Brukseli

rafal.wos@infor.pl

@RY1@i02/2010/007/i02.2010.007.000.008a.102.jpg@RY2@

Fot. Piotr Kowalczyk

Jacek Saryusz-Wolski, eurodeputowany

eurodeputowany

Lady Ashton jest pełna dobrej woli co do współpracy z Parlamentem Europejskim. To daje nadzieję na przyszłość. Jednak jej odpowiedzi w sprawach, które są szczególnie istotne dla Polski, jak stosunki z Rosją, polityka energetyczna czy Partnerstwo Wschodnie, nie były satysfakcjonujące.

Ashton nie kładzie wystarczającego nacisku na przestrzeganie demokracji i praw człowieka na obszarze b. ZSRR, co odbiega od stanowiska, jakie w tej kwestii zajmuje Parlament Europejski. Na moje pytanie, jak chce skłonić Rosję, aby nie używała energii jako narzędzia polityki zagranicznej i przestała w ten sposób wymuszać ustępstwa od naszych wschodnich partnerów, nie potrafiła nic powiedzieć. Mówiąc o dywersyfikacji dostaw gazu, na jednej płaszczyźnie stawia projekty Nord Stream, South Stream i Nabucco, co jest sprzeczne z dokumentami Parlamentu Europejskiego. Co więcej, uważa, że to są kompetencje komisarza ds. energii, a nie przedmiot polityki zagranicznej, co po raz kolejny jest sprzeczne z rezolucjami Parlamentu Europejskiego. Tu mam zdecydowany niedosyt.

Marek Siwiec zadał lady Ashton pytanie, jaką Unia powinna mieć politykę wobec Ukrainy w związku ze zbliżającymi się wyborami. Usłyszał na to odpowiedź, że za wcześnie o tym mówić. W tej debacie ze strony Catherine Ashton padło wiele ogólników, ale mało konkretów. Pozostaje więc jeszcze bardzo wiele pracy do wykonania.

Stosunki transatlantyckie zostały potraktowane marginalnie. Lady Ashton nie odniosła się też do konieczności przestrzegania równowagi geograficznej przy obsadzie stanowisk w nowej unijnej dyplomacji.

Jest postęp co do przygotowania kandydatki na komisarza w sprawach międzynarodowych. I mam nadzieję, że przełoży się na przyszłą współpracę.

* jest deputowanym do Parlamentu Europejskiego z ramienia Europejskiej Partii Ludowej i byłym szefem komisji spraw zagranicznych PE

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.