Rynki zagrały przeciw silviokracji
Inwestorzy nie wierzą Berlusconiemu i naciskają na jego odejście
Gdy częściowo udało się opanować pożar w Grecji, kolejny - znacznie silniejszy cios - przyszedł z Włoch. Wczorajszym doniesieniom o trwaniu za wszelką cenę u władzy Silvio Berlusconiego towarzyszyły rekordowe rentowności 10-letnich włoskich obligacji sięgające 6,64 proc.
Dziś ma się odbyć głosowanie nad planem oszczędnościowym, które jednocześnie zdecyduje o przyszłości rządu. Niezależnie od jego wyniku Berlusconi przejdzie do historii jako premier, o którego losie zadecydowały rynki. Inwestorzy po prostu przestali wierzyć, że kierowany przez niego gabinet jest w stanie skutecznie oddłużyć kraj. Drugorzędne znaczenie mają przy tym skandale obyczajowe czy procesy, które ciągną się za politykiem.
Już kilka dni wcześniej, na szczycie G20 w Cannes, presję na odejście Berlusconiego wywierali przywódcy największych gospodarek świata. Wczoraj, gdy podano informacje, że jest to możliwe, giełda mediolańska poszybowała w górę.
Trwanie Berlusconiego ma dla Włoch poważne konsekwencje. Kraj jest na czwartym miejscu pod względem wielkości zadłużenia na świecie (na kwotę 1,9 bln euro). W 2012 r. Włochy będą musiały refinansować ok. 300 mld euro długu.
Berlusconi, podobnie jak jeszcze kilka dni temu Georgios Papandreu, zarzeka się, że nie ustąpi. W przypadku Grecji o zmianach na szczytach władzy zadecydowała presja z zagranicy. Reuters pisze wręcz, że państwem od wczoraj rządzi nieformalne politbiuro - Nicolas Sarkozy, Angela Merkel, Olli Rehn, Jose Barroso i Jean-Claude Juncker. Grupa frankfurcka działa poza traktatami. Jest jednak w stanie kształtować politykę wewnętrzną kraju, któremu w ramach bailoutu pożycza pieniądze. Dowiodło tego zablokowanie greckiego referendum, wyznaczenie Atenom daty wyborów parlamentarnych i - jak to określa rzecznik Ollego Rehna - przyjmowanie od greckiego ministra finansów raportów z wykonania postanowień szczytu strefy euro z 26 października.
@RY1@i02/2011/216/i02.2011.216.00000010a.802.jpg@RY2@
Corbis/Fotochannels
Premier Włoch zarzeka się, że nie odejdzie. Na razie
Zbigniew Parafianowicz
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu