Co Ukraina zrobi z Tymoszenko
Państwa Trójkąta Weimarskiego (Francja, Polska, Niemcy) stawiają Ukrainie warunek - umowa stowarzyszeniowa z Unią do końca roku za wolność dla Julii Tymoszenko.
Z kolei Wiktor Janukowycz przekonuje w USA, że sprawa byłej premier nie ma charakteru politycznego. Rośnie presja na Kijów w sprawie uwolnienia Tymoszenko.
- Francja popiera zakończenie rozmów w grudniu - mówił wczoraj ambasador tego kraju w Kijowie Jacques Faure. Zaraz jednak dodał, że procesy polityków opozycji na Ukrainie mają charakter polityczny i tylko w ten sposób będą postrzegane przez Zachód. W podobnym tonie wypowiadał się ambasador niemiecki w Kijowie Hans-Jurgen Heimsoeth i polski - Henryk Litwin. - W Niemczech są politycy, którym trudno sobie wyobrazić podpisanie umowy stowarzyszeniowej (z UE - red.) w sytuacji gdy pani Tymoszenko jest za kratkami - komentował Heimsoeth.
"Dziennik Gazeta Prawna" pyta ukraińskiego analityka, jakie są scenariusze wyjścia z patowej sytuacji. Z jednej strony przed zaplanowanymi na przyszły rok wyborami parlamentarnymi Janukowycz nie może sobie pozwolić na kapitulację wobec opozycji. Z drugiej nie może zaprzepaścić korzystnych dla ukraińskiej gospodarki umów unijnych i dobrych stosunków z USA, które mają decydujący głos w sprawie kredytów z MFW. Mimo że sytuacja wydaje się beznadziejna, ukraińskie władze mają pole manewru do ugrania korzyści dla Kijowa.
Nino Dżikija
Podczas wizyty ukraińskiego prezydenta w USA Amerykanie nie będą naciskali na Kijów. W odróżnieniu od Europy tamtejsza dyplomacja stroni od radykalnych oświadczeń. Nawet list Hillary Clinton wysłany do Wiktora Janukowycza ma charakter nieoficjalny. W grę nie wchodzi scenariusz wymiany "Tymoszenko za uran" - jak jeszcze niedawno spekulowano (chodzi o umowę USA - Ukraina, na bazie której Kijów utylizował wzbogacony uran - red.). Bardziej realistyczny jest scenariusz wymiany "wolność Tymoszenko za zagraniczne kredyty" ze względu na wagę amerykańskiego głosu w MFW. W jednym ze scenariuszy należy założyć, że sąd ukraiński będzie maksymalnie zwlekał z wydaniem wyroku. Zapewne władzom uda się odwlec go do momentu, aż zostanie podpisana umowa stowarzyszeniowa z UE (koniec listopada). Z kolei ratyfikacja umowy może potrwać wiele miesięcy, a nawet lat.
Dyskutowany na Ukrainie scenariusz, który rzekomo ma zadowolić Europę i USA, czyli "skazanie i szybkie ułaskawienie" Tymoszenko, z punktu widzenia prawa jest niemożliwy. Parlament wykorzystał już w tym roku prawo łaski. Prezydent Wiktor Janukowycz również nie zdecyduje się na taki krok. Według kodeksu karnego czyn, za który sądzona jest Tymoszenko, kwalifikuje się jako "ciężkie przestępstwo". Takie rozwiązanie niemożliwe jest także z powodów wizerunkowych. Oznaczałoby to bowiem de facto przyznanie się do winy. Za "kompromisowy" wariant może uchodzić jedynie wyczerpanie drogi odwoławczej w ramach ukraińskiego systemu sądowego. Wówczas obrońcy Tymoszenko mogą zwrócić się do Strasburga, który zaproponuje kompromis, np. zmianę kodeksu karnego Ukrainy i przystosowanie go do europejskich standardów.
Zamrożenie rozmów z UE rozpatrywane jest przez władze jako ekstremalny scenariusz. W dyplomacji oznaczałoby to wręcz wrogi akt wobec Ukrainy. Nawet przy obecnym niezadowoleniu Europy Kijów liczy na zakończenie negocjacji i parafowanie dokumentów do końca listopada.
@RY1@i02/2011/184/i02.2011.184.000.008b.001.jpg@RY2@
Andirj Doroszenko | ukraiński analityk, szef Instytutu Postępowe Inicjatywy Prawne w Kijowie i stypendysta Programuim. Kirklanda
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu