Serbia rozlicza zbrodniarzy i obiera kurs na UE
Prezydent Serbii Boris Tadić potwierdził wczoraj zatrzymanie ostatniego poszukiwanego za zbrodnie wojenne w dawnej Jugosławii byłego przywódcy Serbów chorwackich Gorana Hadżicia.
Za kilka dni - podobnie jak Radovan Karadżić i Ratko Mladić - trafi przed trybunał haski. Belgrad w ten sposób otworzył sobie drogę do członkostwa w UE.
Hadżić został aresztowany w rejonie Fruszka Gora - paśmie górskim w północnej Serbii. Tadić ocenił, że zamknięty został "najtrudniejszy rozdział współpracy" z oenzetowskim trybunałem ds. zbrodni wojennych w dawnej Jugosławii.
Prezydent zaprzeczył zarzutom, jakoby serbskie władze przez lata wiedziały, gdzie ukrywał się poszukiwany zbrodniarz. Po aresztowaniu dowódcy Serbów bośniackich Ratko Mladicia w maju Hadżić pozostawał jedynym poszukiwanym przez haski trybunał.
Na początku 1992 roku Hadżić został obwołany prezydentem Republiki Serbskiej Krajiny, regionu stanowiącego około jednej trzeciej terytorium Chorwacji, który w grudniu 1991 roku jednostronnie ogłosił niepodległość i praktycznie oderwał się od reszty kraju. Na 53-letnim polityku ciąży 14 zarzutów zbrodni wojennych i zbrodni przeciwko ludzkości. Oskarża się go o śmierć setek chorwackich cywilów i deportację kilkudziesięciu tysięcy Chorwatów i innych nie-Serbów w czasie wojny w Chorwacji w latach 1991 - 1995. W akcie oskarżenia wyszczególniono odpowiedzialność Hadżicia za masakrę w szpitalu w Vukovarze, we wschodniej Chorwacji, w czasie której zginęło 250 ludzi, w większości Chorwatów.
bjn
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu