Niespełnione posiedzenie ministra Rostowskiego
To był cichy cel naszej prezydencji. Stały udział kraju, który przewodniczy UE, w posiedzeniach 17 krajów strefy euro. Nic z tego nie wyszło.
- Minister Jacek Rostowski poniósł porażkę, bo pogrążona w kryzysie eurozona nie chce w swoim gronie kolejnych krajów, które zabiegają o własne interesy - komentuje wczorajszą decyzję krajów strefy euro Paweł Dobrowolski, ekonomista. I dodaje, że prezydencja to bardziej klub dyskusyjny niż realna władza, i nic dziwnego, że Polska nie weźmie udziału w posiedzeniach Eurogrupy.
Minister Rostowski zapowiedział wczoraj w Brukseli, że nie będzie uczestniczył w spotkaniach ministrów finansów strefy euro, dopóki nie będą jednomyślni w tej sprawie. - Znajdziemy inne sposoby na ściślejszą współpracę - mówi Rostowski. Nie poszedł więc wczoraj na popołudniowe posiedzenie krajów strefy euro, mimo że wcześniej otrzymał zaproszenie od jej przewodniczącego Jeana-Claude’a Junckera. I mimo wcześniejszych deklaracji, że Polska będzie w czasie prezydencji dążyć do tego, by kraj sprawujący przewodnictwo w UE na stałe brał udział w posiedzeniach państw strefy. Obiekcje w tej sprawie mają jednak m.in. Francuzi. - Pomysł premiera Junckera miał zapewniać lepszą współpracę w UE. Nie ma sensu uczestniczyć, jeżeli taki udział miałby powodować nowe podziały - mówi Rostowski.
Ostrożność krajów eurozony nie dziwi ekonomistów. - UE to niedokończony twór, w którym zbiegają się tysiące sprzecznych interesów. W tym kontekście i kontekście greckiego kryzysu klub krajów euro chce przyspieszać podejmowanie decyzji, a nie je opóźniać - mówi Dobrowolski. Podobnie uważa Wiktor Wojciechowski z Fundacji FOR Leszka Balcerowicza. - Nasze oczekiwania dotyczące prezydencji są zbyt wygórowane. Decyzje dotyczące UE są tak czy inaczej podejmowane przez głównych graczy, czyli kraje mające najmocniejsze gospodarki - uważa Wojciechowski.
Prof. Elżbieta Mączyńska, prezes Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego, zwraca uwagę, że pomysł ministra Rostowskiego był dobry. - Na sytuację w 27 krajach UE wpływają decyzje krajów strefy euro. Prezydencja mogłaby służyć do reprezentowania interesów całej UE - ocenia Mączyńska.
Zgadza się jednak z Dobrowolskim, że nie jest to na rękę krajom eurozony, które nie chcą, aby w ich gronie kolejne kraje reprezentowały własne interesy.
- Pieniądze lubią ciszę. Nie wydaje mi się, aby kraje strefy euro miały coś do ukrycia, ale chodzi o sprawne podejmowanie decyzji - podkreśla Mączyńska.
O zaproszeniu Rostowskiego poinformował w piątek Guy Schuller, rzecznik Junckera. Potwierdziła to także rzeczniczka prasowa resortu finansów Małgorzata Brzoza. Szef resortu finansów zapowiedział jednak już w niedzielnym komunikacie, że chociaż ucieszył się z zaproszenia, to w spotkaniu nie weźmie udziału. - Niestety w ostatnich dniach dotarły do nas informacje, że niektóre kraje strefy euro są niechętne uczestnictwu - napisał.
Polska jest odpowiedzialna w czasie prezydencji za prowadzenie spotkań ministrów finansów 27 krajów UE. Nie mając jednak euro, nie mamy prawa uczestniczyć w spotkaniach państw strefy euro. Rostowski podkreślał jednak wiele razy, argumentując chęć brania w nich udziału, że decyzje Eurogrupy mają bezpośredni wpływ na pozostałe kraje UE.
@RY1@i02/2011/133/i02.2011.133.000.0009.001.jpg@RY2@
Fot. PAP/EPA
Minister Jacek Rostowski rozmawiał wczoraj z przewodniczącym Rady Europy Hermanem Van Rumpuyem
Bartosz Marczuk
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu