Dziennik Gazeta Prawana logo

„Ci, którzy potrafią obalać reżimy, nie zawsze potrafią rządzić”. Czy Magyar spełni oczekiwania Węgrów?

Hungary's Tisza party wins parliamentary elections
Konferencja prasowa Pétera MagyaraPAP/EPA / TIBOR ILLYES
dzisiaj, 14:01

Na liście priorytetów lidera Tiszy Pétera Magyara znajduje się przede wszystkim odblokowanie funduszy europejskich

Zwycięstwo Tiszy w wyborach parlamentarnych otwiera nowy rozdział w historii Węgier. Jednocześnie stawia przed nowymi władzami — z Péterem Magyarem na czele — poważne wyzwania, w tym konieczność odbudowy państwa po 16 latach rządów Viktora Orbána.

Oczekiwania wyborców są wysokie. Z jednej strony uzyskana większość konstytucyjna daje Tiszy szeroką swobodę działania. Eksperci ostrzegają jednak przed przedwczesnym optymizmem, zwracając uwagę, że reforma państwa będzie prawdopodobnie przebiegać powoli. W trakcie swoich rządów Orbán obsadził kluczowe instytucje państwa, media oraz wymiar sprawiedliwości swoimi lojalistami, a to, jak zareagują oni na zmianę władzy, pozostaje niewiadomą.

Do tego - jak podkreśla w rozmowie z DGP Éva Palócz, prezeska think tanku Kopint-Tárki - sytuacja gospodarcza kraju jest wyjątkowo trudna, a tzw. „orbanomika” zakończyła się niepowodzeniem. – Model gospodarczy Orbána opierał się na silnej interwencji państwa w gospodarkę. Kluczową rolę odgrywał również rozbudowany system zamówień publicznych, które pośrednio trafiały do oligarchów, ograniczając konkurencję – wskazuje ekspertka. Dodaje, że szacunkowo nawet 20 proc. gospodarki znajduje się dziś w ich rękach.

Odblokować fundusze UE

Również w strukturach Tiszy pojawiają się wątpliwości dotyczące zdolności ugrupowania do udźwignięcia skali wyzwań. — Nie jesteśmy wewnętrznie spójni — tłumaczyło DGP źródło w Budapeszcie. Inny rozmówca podkreślał z kolei: „Ci, którzy potrafią obalać reżimy, nie zawsze potrafią rządzić”.

Na razie wydaje się, że panuje zgoda co do jednego: konieczne jest spełnienie warunków Komisji Europejskiej, aby odblokować zamrożone z powodu naruszeń zasad praworządności fundusze UE w wysokości ok. 18 mld euro. Kwota ta odpowiada mniej więcej 15 proc. rocznych wydatków rządu. To jeden z kluczowych priorytetów dla Magyara, który chce również uzyskać dostęp do ok. 16 mld euro unijnych pożyczek na obronność.

Pytanie brzmi, jak szybko uda mu się dojść do porozumienia z Brukselą. Czas ma kluczowe znaczenie, ponieważ jeśli Tisza nie wdroży wymaganych reform w zakresie praworządności do sierpnia, może stracić znaczną część środków unijnych. – Mogę powiedzieć, że niezwykle ważne jest, aby sprowadzić te pieniądze do kraju i to jak najszybciej – powiedział Magyar w poniedziałek podczas konferencji prasowej.

UE nie zamierza automatycznie przekazywać funduszy nowym władzom w ramach kredytu zaufania. Magyar będzie musiał spełnić szereg warunków, aby udowodnić, że poważnie podchodzi do reformy systemu odziedziczonego po Orbánie. Z perspektywy Brukseli kluczowym celem politycznym — obok reform wewnętrznych — jest zniesienie węgierskiego weta wobec pakietu pożyczkowego dla Ukrainy o wartości 90 mld euro oraz poparcie nowego pakietu sankcji wobec Rosji. Komisja Europejska oczekuje również, że Węgry przestaną blokować rozpoczęcie formalnych negocjacji akcesyjnych z Ukrainą.

Powrót Węgier do gospodarki rynkowej

Do naprawy relacji z Brukselą niezbędne będzie także rozwiązanie sporu dotyczącego europejskiego sądownictwa. Węgry odmówiły wykonania wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, który uznał węgierskie przepisy azylowe za niezgodne z prawem UE. Spór ten kosztuje Węgry karę w wysokości 1 mln euro dziennie, która narosła już do prawie 900 mln euro. Bruksela potrąca tę kwotę bezpośrednio z udziału Węgier w unijnym budżecie. Władze UE będą oczekiwać także przystąpienia Budapesztu do Prokuratury Europejskiej, która zajmuje się m.in. zwalczaniem korupcji.

– Kluczowy jest też powrót do normalnego modelu gospodarki rynkowej, opartego na konkurencji, w którym wygrywa najlepsza firma, a nie ta o największych wpływach czy politycznych powiązaniach – tłumaczy Palócz.

Jak dodaje, w teorii brzmi to prosto, ale w praktyce jest niezwykle trudne do przeprowadzenia. Przez ostatnie 16 lat cała gospodarka funkcjonowała pod presją tego systemu. W wielu regionach kraju działają lokalne „silne osoby”, politycznie lojalne wobec Fideszu. Dysponują one znaczną władzą i w praktyce decydują o tym, jakie możliwości mają inni przedsiębiorcy. Z tego powodu zmiana tych układów i relacji władzy będzie procesem długotrwałym.

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.