Poprzemy euroobligacje w walce z zadłużeniem
Od początku kryzysu greckiego ponad rok temu powtarzałem: ratowanie sytuacji tylko za pomocą małych kroków jest bardzo niebezpieczne. Już wówczas uważałem, że część ciężaru zadłużeniowego muszą wziąć na siebie prywatni wierzyciele, a Unia Europejska powinna zbliżyć się do jakiegoś wspólnego mechanizmu, który zatamuje wzrost odsetek od długu krajów południa Europy, czyli jakiejś formy euroobligacji. Oczywiście takie pomysły od początku budziły w Niemczech, a nawet w mojej własnej partii duże kontrowersje. Uważano wówczas, że ten model pomocy jest zbyt drogi dla niemieckiego podatnika. Dziś, gdy do Grecji dołączyły inne potrzebujące kraje, widzimy już jednak wyraźnie, że postawienie na odważne rozwiązania mogło nam wówczas oszczędzić sporo pieniędzy i kilkanaście straconych miesięcy. Dlatego obecnie nie widzę żadnej innej drogi, jak tylko przezwyciężać obawy obywateli Niemiec przeciw pomocy dla zadłużonych i forsować nowe odważne ogólnoeuropejskie mechanizmy antykryzysowe.
Weźmy choćby kwestię pobudzania wzrostu gospodarczego w Europie, co będzie moim zdaniem największym wyzwaniem stojącym przed Unią w najbliższych latach. Bez wzrostu nie da się przecież uciec z pułapki zadłużenia nawet przy niewyobrażalnym wysiłku oszczędnościowym. Potrzebujemy więc zachęt do wzrostu. A te można osiągnąć tylko poprzez inwestycje. Na inwestycje z kolei potrzeba pieniędzy. Naszym zdaniem nie muszą one pochodzić z nowych kredytów. Pomysłem SPD jest na przykład przeforsowanie w Europie podatku od obrotów finansowych. Naszym zdaniem część uzyskanych w ten sposób pieniędzy można i trzeba przeznaczyć na inwestycje w najbardziej perspektywiczne dziedziny przyszłości, co podniesie europejską konkurencyjność. Najlepiej, żeby decyzje o tym, jak zainwestować te pieniądze, odbywały się na poziomie ogólnoeuropejskim.
Moim zdaniem obecny kryzys nie jest dowodem na słabość wspólnego unijnego pieniądza, lecz tylko symptomem budżetowych problemów części członków unii walutowej. Dlatego nie powinien to być dla Polski argument przeciwko wchodzeniu do euro. Powiem więcej: jest wiele mocnych argumentów za wejściem waszego kraju do obszaru wspólnego pieniądza. Na przykład natura polsko-niemieckich obrotów handlowych, które obecnie kwitną. Gdy zniknie ryzyko zmiennych kursów walutowych, te kontakty gospodarcze jeszcze się zintensyfikują. Z korzyścią dla obu stron.
@RY1@i02/2011/115/i02.2011.115.000.008b.001.jpg@RY2@
Fot. Bloomberg
Frank-Walter Steinmeier
Rozmawiał Rafał Woś
*Frank-Walter Steinmeier, były szef niemieckiego MSZ, prawdopodobny kandydat SPD na kanclerza po następnych wyborach do Bundestagu
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu