Konkurs na stanowisko szefa MFW
Wybór dyrektora funduszu nie może odbyć się metodą faktów dokonanych, jak chcieliby Europejczycy
Wyścig o sukcesję po Dominique''u Strauss-Kahnie rozpoczął się na dobre. W środę Christine Lagarde, minister finansów Francji, oficjalnie zadeklarowała, że chce zostać następnym dyrektorem zarządzającym Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Europejskie stolice szybko poparły jej kandydaturę. Jednak przy wszystkich zaletach Lagarde nie byłoby dobrze ani dla Europy, ani dla MFW, gdyby zdobyła ona to stanowisko metodą faktów dokonanych, jak chcieliby Europejczycy.
Wiodące mocarstwa wschodzące są urażone europejskim pośpiechem, bo wcześniej obiecywano im, że instytucja ta nie będzie dłużej lennem starego świata. Wezwały do wyboru najbardziej kompetentnej osoby bez względu na jej narodowość.
Niektórzy zwolennicy Lagarde wskazują na fakt, że kryzys dłużny w strefie euro i kredyty ratunkowe dla jej członków stanowią obecnie największe wyzwanie dla MFW. To prawda. Jednak rola, jaką odgrywa MFW dla Europy, nie jest argumentem za tym, by następny dyrektor zarządzający był Europejczykiem. Wskazuje za to na cechy, jakie powinien mieć. Są to: wiedza o europejskiej gospodarce, duży polityczny kaliber oraz wystarczające doświadczenie technokratyczne, by sprawować intelektualne przywództwo.
Lagarde będzie sędzią we własnej sprawie, biorąc pod uwagę jej sprzeciw wobec restrukturyzacji zadłużenia w strefie euro. MFW musi ocenić zasadność programów ratunkowych niezależnie od tego, co dyktuje polityka regionalna.
Wszyscy skorzystaliby więc, gdyby był prawdziwy konkurs, w którym drugi kandydat zmusiłby Lagarde do wysiłku. Ona z kolei zyskałaby autorytet, wygrywając w uczciwym wyścigu, a nie obejmując stanowisko w wyniku namaszczenia.
Państwa wschodzące, niezadowolone z europejskiego dyktatu, powinny uzgodnić wspólnego kandydata. Brazylijczyk Arminio Fraga, Afrykańczyk Trevor Manuel, Meksykanin Augustin Carstens i (jeżeli da się namówić do powrotu do wyścigu) Turek Kemal Dervis są powszechnie szanowani i mają odpowiednie kompetencje. Stanley Fischer, prezes banku centralnego Izraela, łączy błyskotliwą karierę akademicką z doświadczeniem w kierowaniu bankiem centralnym i instytucjami z Bretton Woods - i jako obywatel amerykański może liczyć na poparcie Waszyngtonu.
TŁum. TK
© The Financial Times Limited 2011. All Rights Reserved
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu