Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka zagraniczna

Iskra na lodzie

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 8 minut

Znowu zaiskrzyło w Arktyce. To ostatni kawałek globu do podziału i ostatnia okazja dla zdobywców na romantyczną przygodę. Pięć państw szykuje się do bójki o lód

Rosja, Stany Zjednoczone, Kanada, Norwegia i Dania zgłaszają sprzeczne roszczenia terytorialne w Arktyce i stanęły już w blokach startowych do wyścigu. W ostatnich dniach trzy państwa mocniej zaparły się stopami w blokach, czekając tylko na sygnał: start.

Afera z szefem Międzynarodowego Funduszu Walutowego i debata o nowym bailoucie dla Grecji przesłoniły wydarzenia wokół Arktyki, które mogą mieć poważne konsekwencje w przyszłości. Duńska prasa ujawniła treść przygotowanej przez rząd w Kopenhadze "Strategii arktycznej 2011 - 2020". Wynika z niej, że Dania wraz ze swoimi terytoriami autonomicznymi, które mają własne rządy i parlamenty, czyli Grenlandią oraz Wyspami Owczymi, zgłosi roszczenia do bieguna północnego. Sprawa jest tym poważniejsza, że Kopenhaga powołała już dowództwo arktyczne sił zbrojnych i buduje oddziały zdolne do skutecznego operowania na terenach podbiegunowych. Zamierza także zagospodarować poamerykańską bazę lotniczą Thule na Grenlandii.

Tymczasem pretensje do bieguna zgłasza również Federacja Rosyjska, powołując się na badania geologiczne. Wynika z nich, że jest on przedłużeniem tzw. Grzbietu Łomonosowa leżącego pod jej wodami terytorialnymi, z czego wynika, że należy się właśnie Kremlowi. Moskwa również zapowiedziała przerzucanie wyspecjalizowanych oddziałów wojskowych do Arktyki. W 2007 roku jej batyskaf demonstracyjnie umieścił na dnie morskim, dokładnie pod biegunem, niezniszczalną rosyjską flagę z tytanu. Uczestnicy ekspedycji byli po powrocie fetowani jak bohaterowie narodowi.

Także Kanada nie próżnowała. Przed zwołanym na ostatni wtorek spotkaniem Rady Arktycznej grupującej osiem państw ogłosiła plany komercyjnego rozwoju północnego Quebecu, które wzmacniają jej pretensje do suwerenności nad tzw. Przejściem Północno-Zachodnim, czyli ogromnym obszarem wód opływających północne rubieże Ameryki Północnej. Jak zapowiedział premier Quebecu Jean Charest, w ciągu 17 lat na północy prowincji mają powstać kopalnie, ośrodki turystyczne, porty, platformy wiertnicze i - czego już nie dodał - bazy wojskowe.

Rosja z kolei wstępnie odrzuciła we wtorek awanse British Petroleum do wspólnego z Rosnieftem eksploatowania złóż ropy pod arktycznym Morzem Barentsa i zasugerowała zaproszenie do negocjacji innych potentatów energetycznych: ExxonMobil, Chevron i Royal Dutch Shell. Poszło o podział udziałów w złożach. Zapewne Rosjanie i Brytyjczycy w końcu dogadają się i podpiszą umowę, ale spór pokazuje, jak bardzo obu stronom zależy na eksploatacji złóż w Arktyce. To dla nich obiecująca inwestycja w przyszłość.

Na wodach terytorialnych nie ma problemu z takimi projektami, ale na akwenach do tej pory niepodzielonych? Linie sporów nakładają się, a w grze o lód biorą jeszcze udział Norwegia i Stany Zjednoczone. Państwa toczą spory o sam biegun (Rosja, Dania, Kanada), o szelfy dwóch kontynentów (wszystkie pięć krajów), Przejście Północno-Zachodnie (Kanada, Dania, Rosja, USA) i Przejście Północno-Wschodnie (USA i Rosja).

Mimo niskich temperatur zrobiło się gorąco. A będzie jeszcze cieplej, bowiem obszar Arktyki nie został dotąd podzielony i nie ma żadnych regulacji w prawie międzynarodowym, które określałyby, jak postępować w tej materii. Zadecyduje zatem impet tych państw, które pierwsze ustanowią tam swoje placówki i obronią roszczenia do podbiegunowych wód. Wojna o lód zapewne nie wybuchnie, ale siły zbrojne - obok koncernów wydobywczych - będą jednym z głównych rozgrywających w tej batalii.

Gorączka w Arktyce ma jak najbardziej komercyjne uzasadnienie. Według wstępnych obliczeń geologów znajduje się tam nawet do 30 procent światowych zasobów węglowodorów. Na razie ich wydobycie jest zbyt drogie, ale wraz ze wzrostem światowych cen gazu i ropy może w końcu zacząć się opłacać. Dużo bardziej prawdopodobne jest jednak potanienie eksploatacji wskutek rozwoju technologii wydobywczych, co pokazał przykład głębokich wierceń morskich, gazu łupkowego i ropy z piasków.

Kolejny silny argument za ekspansją na północ to topnienie pokrywy lodowej na biegunie północnym. W ciągu 23 lat zmniejszyła się ona aż o 40 procent. Nie wiadomo, kiedy zniknie całkowicie, ale jest wysoce prawdopodobne, że w ciągu 20 lat nie będą już zamarzały północne wybrzeża Ameryki i Azji. Otworzy to dla całorocznej żeglugi dwa szlaki: Przejście Północno-Zachodnie nad Ameryką i Północno-Wschodnie nad Syberią. Jak wyliczył magazyn "Foreign Affairs", rozmrożenie skróci trasy między wielkimi portami przeładunkowymi współczesnego handlu Rotterdamem i Seatle o 2000 mil morskich (3700 km) oraz Jokohamą i Rotterdamem o 4700 mil morskich (8600 km). Przewoźnicy zaoszczędzą miliardy dolarów na paliwie dla okrętów, a towary trafią do odbiorców szybciej niż obecnie.

Stracą wówczas na znaczeniu dwa kanały, które zrewolucjonizowały transport oceaniczny: Panamski i Sueski. Zmieni się model przewozów morskich, jego centrum przesunie się z Oceanu Indyjskiego i środkowego Atlantyku na północ. Przestaniemy przejmować się piratami somalijskimi, tłokiem w cieśninie Malakka, a dzieci w szkołach za sto lat będą znały nazwiska pierwszych zdobywców bieguna północnego na pamięć, bo właśnie w jego okolicach będzie umiejscowiona handlowa oś globu.

Arktyka to potencjalnie dużo większy i obfitszy tort niż nadzieje energetyczne naszych dni: gaz łupkowy i odnawialna energia razem wzięte. Walka o nią będzie więc bezpardonowa. Na lodowych polach wrócą wydawałoby się dawno temu zapomniane demony polityczne: wyrywanie innym praw własności, podział terytorialny i kreślenie granic.

Kiedy wyścig o panowanie w Arktyce ruszy na dobre, kto wie - może doczeka się barwnych ekranizacji tych zmagań. Za 15 - 20 lat nie będziemy już śledzili na ekranach kowbojów oraz Indian w westernach, ale bohaterów nowego podboju - nafciarzy i marynarzy w northernach.

@RY1@i02/2011/097/i02.2011.097.186.0016.001.jpg@RY2@

Fot. Polaris/Fotolink

Arktyczna gorączka ma swoje jak najbardziej komercyjne wytłumaczenie: znajdują się tam ogromne zasoby ropy naftowej oraz gazu. Złoża są dziś jeszcze zbyt drogie w eksploatacji. Ale za kilka lat mogą stać się rezerwami strategicznymi

@RY1@i02/2011/097/i02.2011.097.186.0016.002.jpg@RY2@

Andrzej Talaga

Andrzej Talaga

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.