Jemen gotowy na zmiany, Libia czeka
W krajach arabskich trochę bliżej do uspokojenia sytuacji. Gotowość do rezygnacji ogłosił wczoraj rządzący od 30 lat prezydent Jemenu Ali Abdullah Salah. Na zawieszenie broni zgodził się także libijski dyktator Muammar Kaddafi.
Jak poinformował wczoraj prezydent RPA Jacob Zuma, libijski przywódca przystał na propozycję Unii Afrykańskiej, zakładającą natychmiastowe zaprzestanie działań zbrojnych. Mapa drogowa stworzona przez przychylną Kaddafiemu UA zakłada także otwarcie korytarzy dla pomocy humanitarnej oraz rozpoczęcie negocjacji w sprawie rozejmu. Do zaaprobowania planu zmuszają Trypolis kurczące się z dnia na dzień siły. W ciągu ostatniej doby powstańcy wspierani przez lotnictwo NATO zdołali umocnić pozycje, niszcząc 25 czołgów należących do wojska wiernego Kaddafiemu.
Ostateczna decyzja w sprawie zaprzestania działań wojennych należała do powstańców, do których wyruszyli negocjatorzy z Unii Afrykańskiej. Ci jednak zastrzegli, że nie mogą przyjąć propozycja, która zakłada pozostanie u władzy Kaddafiego.
Także Ali Abdullah Salah, prezydent Jemenu, przeciwko któremu od stycznia trwają demonstracje, zgodził się na plan zagranicznych mediatorów w zamian za gwarancję nietykalności. Choć jeszcze kilka dni temu Salah uznawał Radę Współpracy Zatoki Perskiej za bezprawnie ingerującą w sprawy wewnętrzne Jemenu, to teraz zgodził się na jej propozycję, zgodnie z którą ma pokojowo przekazać władzę wiceprezydentowi gen. Abdurrabiemu Mansurowi Hadiemu.
Ma zostać także utworzony rząd jedności narodowej na czele z dotychczasową opozycją. Plan rady nie określa terminu oddania władzy przez Salaha.
ND
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu