Rebelianci chcą uznania przez Unię
Przedstawiciele tymczasowej Narodowej Rady Libijskiej apelowali wczoraj o jej uznanie przez kraje UE. Opowiedzieli się też za utworzeniem strefy zakazu lotów, nawet bez mandatu RB ONZ, stanowczo sprzeciwiając się jednak obecności obcych wojsk na terytorium Libii.
- Jeśli strefa zakazu lotów ma sparaliżować i zatrzymać maszyny bombardujące ludzi, to niech tak będzie, ale każdą obecność zagranicznych żołnierzy na naszej ziemi odrzucamy całkowicie - powiedział na konferencji prasowej w Parlamencie Europejskim w Strasburgu Mahamud Dżebril, szef komitetu kryzysowego rady, która w weekend w Bengazi (na wschodzie kraju) ogłosiła się jedynym przedstawicielem Libii.
Dżebril zdecydowanie odrzucił hipotezę podziału Libii, której wschodnią część przejęli już powstańcy, a zachodnią, poza kilkoma ośrodkami miejskimi, wciąż kontroluje reżim pułkownika Muammara Kaddafiego.
Według ośrodka analitycznego Stratfor wprowadzenie w Libii strefy zakazu lotów dla lotnictwa libijskiego nie zakończy wojny domowej.
"Kaddafiego, nawet ograniczonego strefą zakazu lotów, która uziemiłaby jego lotnictwo, wciąż byłoby powstańcom trudno pokonać, a Kaddafi może wciąż pokonać powstańców" - komentuje ośrodek.
Stratfor zauważa, że warunkiem ustanowienia strefy byłoby zniszczenie libijskiego systemu obrony przeciwlotniczej. To wymagałoby wywiadowczego rozpracowania i ustalenia, gdzie się znajduje. Nie jest to łatwe ze względu na to, że niektóre jego elementy wpadły w ręce powstańców lub są w ruchu.
O wiele bardziej wymiernym działaniem byłoby wysłanie do Libii sił lądowych, ale inwazja mająca na celu zniszczenie sił Muammara Kaddafiego i obalenie go wymagałaby dużych sił okupacyjnych i planu administrowania krajem na okres tworzenia nowych struktur władzy.
sr, pap, stratfor
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu