Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka zagraniczna

Polska powoła unijny Freedom House

3 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Polskie MSZ ogłosi dziś powołanie dysponującej własnym budżetem instytucji, która ma wspierać niezależne i opozycyjne środowiska na Białorusi.

Podobne platformy poza Warszawą powstaną także w Pradze, Wilnie i być może Berlinie. Po tym jak Mińsk powrócił do polityki represji, Polska zdecydowała się wydzielić 40 mln euro pomocy dla białoruskich demokratów, dwukrotnie więcej niż do tej pory. Biuro ma być europejskim odpowiednikiem amerykańskiego Freedom House promującego demokrację na świecie.

Freedom House jest formalnie pozarządowy, jednak w istocie realizuje cele polityki Stanów Zjednoczonych. Nieprzypadkowo największe sukcesy (pomoc w zwycięstwie rewolucji róż w Gruzji i pomarańczowej na Ukrainie) instytucja odniosła, gdy na czele jej rady nadzorczej w latach 2003 - 2005 stał były dyrektor CIA James Woolsey.

Polska będzie też dążyć do przywrócenia sankcji wizowych dla białoruskich urzędników odpowiedzialnych za fałszerstwa wyborcze i represje. Mówili o tym obaj inicjatorzy Partnerstwa Wschodniego, szefowie MSZ Polski i Szwecji Radosław Sikorski i Carl Bildt. O sankcjach ekonomicznych, których domaga się np. kandydat na prezydenta z 2006 r. Alaksandar Kazulin, nie ma jednak mowy. Zdecydowanie przeciwko są m.in. Litwini, Niemcy i Włosi. Ostateczne decyzje zapadną pod koniec stycznia, podczas spotkania unijnych szefów dyplomacji.

Partnerstwo Wschodnie po wydarzeniach na Białorusi mocno ewoluuje. Dodatkowo prezydencja Polski nie ma tu dużego pola do działania, gdyż kompetencje leżą po stronie Komisji Europejskiej. Polska skoncentruje się zatem na organizacji seminariów, szczytów i spotkań z udziałem polityków, urzędników i trzeciego sektora państw partnerstwa. W dużej mierze ma to być realizacja wytycznych programu, który zostanie przyjęty w maju na szczycie w Budapeszcie.

- W czasie naszej prezydencji rozpocznie się za to dyskusja na temat nowej perspektywy budżetowej na lata 2014 - 2020. Możemy powalczyć o zwiększenie budżetu na europejską politykę sąsiedztwa, której składową jest właśnie Partnerstwo Wschodnie - mówi Rafał Sadowski, kierownik zespołu ds. partnerstwa w Ośrodku Studiów Wschodnich. W tym roku UE przeznaczy na partnerstwo 115 mln euro.

Obecne projekty zakładają m.in. rozbudowę infrastruktury granicznej (np. mołdawsko-ukraińskie przejście graniczne Unguri - Bronnycia czy system wymiany informacji między służbami celnymi Ukrainy i Białorusi). Z kolei dofinansowane z unijnej kasy uszczelnienia ukraińskich granic ma pomóc Kijowowi w spełnieniu warunków zniesienia wiz do UE.

- Węgry w czasie swojej prezydencji skupią się na rozwiązywaniu problemów gospodarczych Unii. Do Partnerstwa Wschodniego nikt nie ma głowy. Budapeszt zacznie o tym myśleć przed majowym szczytem - mówi "DGP" politolog Gabor Takacs.

Lepiej się pospieszyć, bo umiejętne skierowanie unijnych pieniędzy realnie pomaga w utrwaleniu prozachodniej orientacji państw byłego ZSRR. Modelowym przykładem jest Mołdawia. Kiszyniów jako pierwszy w maju 2010 r. podpisał umowę ws. realizacji programu rozwoju instytucjonalnego z budżetem w wysokości 40 mln euro. Finansowe zaangażowanie UE wbrew wysiłkom Moskwy pomogło w odnowieniu przed tygodniem prozachodniej koalicji rządzącej.

Michał Potocki, nd

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.