Łukaszence sankcje niestraszne
Mimo embarga UE na Białoruś może wciąż trafiać zachodnia broń i oprzyrządowanie wojskowe
Niemiecka firma 3W Modellmotoren przyznała w rozmowie z brukselskim portalem EUobserver, że produkowane przez nią silniki mogły trafić na Białoruś, gdzie miałyby być montowane w samolotach bezzałogowych. Spółka sprzedaje swoje silniki poprzez sieć dilerów w 43 krajach świata, w tym w Rosji. Służą one głównie pasjonatom modelarstwa, ale - jak przyznał Peter Wintrich - równie dobrze mogą być umieszczone w dronach.
Innymi słowy wystarczy, żeby białoruscy wojskowi zgłosili się do jednego z trzech dilerów na terenie Rosji, by móc zakupić teoretycznie objęte embargiem silniki, z których najdroższy kosztuje 8400 euro. O tym, że białoruskie siły zbrojne przeprowadziły latem testy nowego samolotu bezzałogowego, poinformowała pozarządowa organizacja Trybunał Białoruski, założona przez politycznych emigrantów w Holandii. Drony produkuje miński zakład MARZ. Do seryjnej produkcji mają wejść w 2013 r.
Emigranci twierdzą też, że na Białoruś trafia również broń palna produkowana w Austrii, Niemczech i Szwajcarii. Paradoksalnie to samo przyznały - najpewniej przez przeoczenie - władze w Mińsku.
Reżimowa telewizja ANT poinformowała o zakupie zachodniej broni palnej, pokazując na filmie produkowany w Niemczech pistolet SIG Sauer. Prawdopodobnie także one trafiają na Białoruś za pośrednictwem państw trzecich, których nieobowiązuje unijny zakaz.
Embargo dotyczy broni i sprzętu, które mogłyby zostać wykorzystane do represji wymierzonych w opozycję.
Michał Potocki
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu