Hollande wyczekuje na przychylny mu parlament
Francja
Francuzi decydowali wczoraj, jak duży mandat do wprowadzania zmian dać nowemu prezydentowi Francois Hollande’owi. Jeśli jego Partia Socjalistyczna uzyska większość w Zgromadzeniu Narodowym, szef państwa będzie miał wolną rękę w sprawowaniu władzy, jeśli utrzyma ją centroprawicowa UMP, Francję czeka trudny okres kohabitacji.
Sprawa i tak rozstrzygnie się za tydzień, bo wybory parlamentarne we Francji przeprowadzane są w dwóch turach. Przedwyborcze sondaże wskazywały, że wybory wygra lewica - otwarte pozostaje jednak pytanie, czy socjaliści zdobędą większość samodzielnie, czy będą potrzebowali pomocy Zielonych i radykalnego Frontu Lewicy. Drugą kwestią, która przykuwa szczególną uwagę, jest to, czy do parlamentu dostaną się skrajna lewica i skrajna prawica. Na wynik może istotnie wpłynąć frekwencja - w ciągu dwóch miesięcy Francuzi idą do urn cztery razy (dwie tury wyborów prezydenckich i dwie parlamentarnych), co wpływa demobilizująco na wyborców.
Na początku maja Hollande pokonał w walce o Pałac Elizejski ubiegającego się o reelekcję Nicolasa Sarkozy’ego, zapowiadając skończenie z prymatem oszczędności budżetowych i zastąpienie go stymulowaniem wzrostu gospodarczego. Jedną z pierwszych decyzji nowego prezydenta było cofnięcie reformy emerytalnej, która podnosiła wiek przechodzenia na emeryturę do 62. roku życia.
Bartłomiej Niedziński
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu