Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Wpieriod na Zapad!

1 lipca 2018

Dokładnie 12,9 tys. żołnierzy przez cały weekend ćwiczyło w ramach białorusko-rosyjskich manewrów o kryptonimie "Zapad 2013". I będą tak ćwiczyć na trzech białoruskich i dwóch rosyjskich poligonach oraz na Bałtyku do czwartku. Dlaczego 12,9 tys.? Bo dla ćwiczeń powyżej 13 tys. wojskowych zgodnie z europejskimi zobowiązaniami trzeba by było zaprosić obserwatorów m.in. z państw NATO.

W chwili gdy państwo Aleksandra Łukaszenki, które w oficjalnej propagandzie niejednokrotnie oskarżało Polskę o finansowanie piątej kolumny, jak określa się tam prozachodnią opozycję, przeprowadza tak poważne ćwiczenia wojskowe, powinniśmy uważnie się im przyglądać. Na razie zakończył się pierwszy etap ćwiczeń, który zakładał przygotowanie sił zbrojnych obu państw do - jak to określono - operacji specjalnej. "Na polu boju nasi wojskowi od dawna mówią jednym językiem. Żadnego specjalnego docierania się im nie trzeba" - zapewniała rządowa "Rossijskaja Gazieta".

Największe obawy mają Estończycy. "Postimees" cytuje w tym kontekście słowa wiceszefa sztabu ppłk. Eero Rebo. - Mówimy o dziesiątkach tysięcy ludzi, lotnictwie, siłach rakietowych, flocie. Zazwyczaj w tego typu ćwiczeniach nie ma mowy o tak znaczącej mobilizacji - mówił Rebo. O tym, że manewry mogą być wprost wymierzone w sąsiadów, nie miał wątpliwości również minister obrony Litwy Juozas Olekas. Bałtowie mają świeżo w pamięci wojnę w Gruzji, która zaczęła się tuż po zakończeniu manewrów "Kawkaz 2008", w których wzięło udział 8 tys. żołnierzy. Tamte ćwiczenia były próbą generalną przed atakiem na południowego sąsiada.

Tym razem o żadnej wojnie nie ma oczywiście mowy, choć sojusznicy tradycyjnie ćwiczą zajmowanie krajów bałtyckich z lądu i morza. Choćby dlatego, że stan białoruskiej armii (a jej żołnierze stanowią 3/4 sił) pozostawia wiele do życzenia. Miejscowe media opozycyjne przerzucały się opowieściami o prawdziwej łapance, jaką urządził resort obrony, by wypełnić zobowiązania co do stanu liczbowego jednostek wykorzystywanych w ćwiczeniach z sojusznikiem. Mińsk sięgnął także po żołnierzy rezerwy.

Nieco na marginesie manewrów obie strony będą z pewnością toczyć rozmowy o rosyjskiej bazie wojskowej, której budowa na terenie Białorusi była zapowiadana jeszcze w kwietniu. Mińsk unika na razie jakichkolwiek zobowiązań, z kolei rosyjski minister obrony Siergiej Szojgu wypowiada się na jej temat tak, jakby wszystko było już dawno postanowione. Wypowiedzi przedstawicieli obu stron po manewrach mogą wiele w tej, jakże istotnej z polskiego punktu widzenia, kwestii wyjaśnić.

@RY1@i02/2013/184/i02.2013.184.00000070a.802.jpg@RY2@

Michał Potocki zastępca kierownika działu kraj/świat

Michał Potocki

zastępca kierownika działu kraj/świat

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.