Wróg, który zwalniał dyplomatów
Bradley Manning, odpowiedzialny za największy przeciek w historii, wciąż czeka na wyrok
Za przekazanie serwisowi WikiLeaks kilkuset tysięcy tajnych dokumentów rządowych grozi mu 136 lat więzienia. Ujawnienie depesz popsuło stosunki Stanów Zjednoczonych z wieloma państwami trzecimi, mogło też kosztować życie niektórych informatorów.
W ubiegłym tygodniu sąd wojskowy w bazie Fort Meade uznał Manninga za winnego większości z ponad 20 postawionych mu zarzutów, w tym szpiegostwa, kradzieży i oszustwa komputerowego. Sędzia płk Denise Lind oczyściła jednak Manninga z najpoważniejszego zarzutu - pomocy wrogowi - za który groziło mu dożywocie. Ostateczny wyrok poznamy najwcześniej pod koniec sierpnia, o ile któraś ze stron nie wniesie apelacji.
Gdy w 2010 r. do internetu trafiło 700 tys. raportów armii, wywiadu i dyplomacji, Biały Dom stwierdził, że interesom międzynarodowym USA została wyrządzona nieodwracalna krzywda. Prokuratorzy podkreślali, że niektóre z ujawnionych przez WikiLeaks raportów znaleziono w komputerach zabitego przed dwoma laty Osamy bin Ladena. Oznacza to, że tajne dokumenty trafiły do największego wroga Ameryki ostatnich lat. To nie wszystko. - Osoby będące źródłami informacji, ujawnione w tych dokumentach były zastraszane, więzione i zabijane - mówił w rozmowie z "Sunday Telegraphem" rzecznik Departamentu Stanu Philip Crowley. - Nie możemy jednak na pewno stwierdzić, czy przeciek był bezpośrednią przyczyną ich śmierci - zastrzegł.
Rewelacje WikiLeaks utrudniły pracę wywiadowi. Informatorzy w Afganistanie zaczęli się obawiać, że w kolejnej podobnej sytuacji zostaną ujawnione także ich nazwiska. W miejscowych warunkach groziłoby to śmiercią ich i ich rodzin. Ucierpiała też reputacja Waszyngtonu. Ujawnionych zostało bowiem 250 tys. depesz dyplomatycznych. Do kraju został odwołany amerykański ambasador w Libii Gene Cretz, po tym jak ówczesny przywódca tego kraju Muammar Kaddafi wpadł w furię, gdy w notatkach wypomniano mu romans z ukraińską pielęgniarką.
Stanowisko stracili przedstawiciele dyplomatyczni USA w Ekwadorze Heather Hodges i Meksyku Carlos Pascual. Pascual został odwołany za krytyczne podejście do polityki antynarkotykowej prezydenta Felipe Calderóna, Hodges - za całokształt afery z WikiLeaks. Z kolei Arabia Saudyjska zasugerowała ambasadorowi Jamesowi Smithowi, że ograniczy mu dostęp do informacji. Powodem była notatka o tym, iż Rijad chciałby, by Amerykanie zbombardowali Iran.
@RY1@i02/2013/151/i02.2013.151.00000070c.802.jpg@RY2@
ap
Starszy szeregowy Manning może teraz liczyć tylko na łagodny wyrok sądu
Nino Dżikija
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu