Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka zagraniczna

Obama, czyli nowy Reagan

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Ameryka też się sypie, to osobny rozdział - śpiewał Kazik Staszewski. I choć polskiemu bardowi nie chodziło wtedy o gospodarkę (a bardziej o obyczajowe perypetie prezydenta Clintona), to tamte słowa dobrze oddają stan trwających od kilku miesięcy rozważań o przyszłości ostatniego globalnego supermocarstwa. Spadną czy nie spadną w fiskalną przepaść? Bankructwo realne czy nierealne? Czy druga kadencja Obamy będzie lepsza od tej pierwszej? W tym morzu domniemań niezbyt często usłyszeć można jakiś ożywczy argument. Powiew świeżości przynosi lektura najnowszej książki Jeffreya Goldfarba.

Goldfarb jest socjologiem z renomowanej nowojorskiej New School for Social Research. W Polsce jest dość znany, bo należy do tych zachodnich akademików, którzy zajmowali się naszą historią najnowszą. Goldfarb bywał w Polsce w latach 70. i 80., przyjaźnił się z ludźmi "Solidarności", a potem to, co widział, opisywał w sposób zrozumiały dla ludzi zza żelaznej kurtyny. Jego ówczesne publikacje, do których nawiązuje również w najnowszej książce, to zresztą główny powód, dla którego Europejskie Centrum Solidarności zdecydowało się przełożyć i wydać w Polsce jego "Odnowę kultury politycznej" napisaną w 2011 r.

Zostawmy jednak te (moim zdaniem niewiele wnoszące) polskie wątki najnowszej książki Goldfarba. I skupmy się na tym, co w niej najciekawsze. Czyli na opisie amerykańskiej rzeczywistości u progu rozpoczynającej się właśnie drugiej kadencji Baracka Obamy. W ostatnich miesiącach jedyne pytanie dotyczące 44. prezydenta USA, które można było usłyszeć, brzmiało: czy jest on złym, czy raczej bardzo złym przywódcą największej gospodarki świata? Na tym tle teza Goldfarba brzmi jak prowokacja: Obama to najważniejszy amerykański prezydent od czasów Ronalda Reagana. A w XX wieku do tej dwójki można by zaliczyć jeszcze tylko Franklina Delano Roosevelta. Dlaczego? Bo tylko oni potrafili pchnąć amerykańską politykę (i co za tym idzie gospodarkę) na zupełnie nowe tory.

Goldfarb argumentuje mniej więcej tak: Obama nie jest ani prawicowcem, ani lewicowcem, lecz obdarzonym polityczną wyobraźnią centrystą. Stara się wymyślić od nowa polityczne centrum, tak jak uczynił to wcześniej Reagan, a przed nim Roosevelt, a czego nie udało się zrobić ani Clintonowi, ani Nixonowi. Roosevelt (w czasach wielkiego kryzysu) swoją polityką przekonał Amerykanów, że środki publiczne powinny być przeznaczone na ratowanie gospodarki prywatnej. Wprowadził też zestaw podstawowych zabezpieczeń społecznych. Regulacje gospodarki przez państwo demokratyczne stały się wówczas nie tylko dopuszczalne, ale wręcz pożądane. Czterdzieści lat później wielkim osiągnięciem Reagana było z kolei obalenie tego powszechnego przekonania. Rząd nie jest rozwiązaniem problemu, bo to rząd jest problemem - mówił Reagan i podjął kilka decyzji politycznych: uderzenie w zorganizowaną siłę roboczą, osłabienie programów i agencji rządowych regulujących gospodarkę, obniżenie podatków. Z kolei trzydzieści lat później Obama zrozumiał, na czym polega ta dynamika, i poświęcił się działaniom na rzecz ponownej zmiany sytuacji. Wychodzi w ten sposób naprzeciw nowym wyzwaniom, które niesie amerykańskiej gospodarce kryzys 2008 r., globalizacja czy zwiększenie świadomości ekologicznej w pierwszym świecie. Obama (mimo ewidentnych braków w umiejętności robienia prawdziwej polityki) nie poprzestał przy tym na byciu retorem i specem od wielkich mów. Jego pierwsza kadencja przyniosła dwie duże reformy (powszechnej ochrony zdrowia i Wall Street). W drugiej mają być następne.

Takie spojrzenie na prezydenturę Obamy wiele wyjaśnia i porządkuje. Tłumaczy już choćby to, dlaczego centrowa rewolucja Obamy po czterech latach spędzonych w Białym Domu tak bardzo rozwścieczyła oba skrzydła. Zarówno radykalnych wolnorynkowców spod znaku ruchu herbacianego, jak i skrajną lewicę uważającą Obamę za mięczaka, który nie spełnił pokładanych w nim nadziei.

@RY1@i02/2013/023/i02.2013.023.000002800.802.jpg@RY2@

Jeffrey C. Goldfarb, "Odnowa kultury politycznej. Siła kultury kontra władza", Europejskie Centrum Solidarności, Gdańsk 2012

Rafał Woś

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.